Aktualności

Adrian Honkisz zwycięzcą Tyskiego Kryterium Fiata

Zwycięstwem Adriana Honkisza (CCC Polsat Polkowice) zakończyła się dziesiąta edycja Tyskiego Kryterium Fiata. Podium elity dopełnili: Adam Pierzga (Mostostal Puławy) i Paweł Bernas (GKS Cartusia Kartuzy). Wśród juniorów popisowo pojechał Patryk Stosz (UKS Stobrawa Kluczbork), a najlepszymi z kobiet okazały się Paulina Brzeźna-Bentkowska (Atom Boxmet Dzierżoniów) i Magdalena Plich (BDC Kolejarz Jura Częstochowa).

Tychy na swoim kryterium gościły kolarzy już po raz dziesiąty. Rok temu, kiedy wszystkich rywali zdeklasował Adam Pierzga (wówczas Gwada Bikers 118), narzekano na małą popularność wyścigu wśród zawodowych kolarzy naszego rodzimego peletonu. Świeżo przybyły z Gwadelupy kolarz zdublował peleton, a przewaga jego poziomu nad pozostałymi, mało znanymi zawodnikami, była wręcz rażąca. W zeszłym roku brakowało nazwisk, brakowało ekip i mimo, że nie brakowało środków w puli nagród, zaczęto się obawiać o przyszłość jednej z ciekawszych śląskich imprez. Te obawy całkowicie jednak rozwiała edycja tegoroczna.

Śląsk przywitał zawodników iście tropikalnym upałem. Zawodnicy wszelkich kategorii, poczynając od dzieci i żaków, na VIP-ach i Oldboyach kończąc, rywalizowali w tych niełatwych warunkach już od godziny 10. Zmagania toczyły się na dwukilometrowej pętli położonej w pobliżu Jeziora Paprocany i hotelu Piramida. Trasa niełatwa, według niektórych nawet mordercza, była skąpana w palącym słońcu, co kolarzy z pewnością nie pocieszało, ale dla również męczących się w upale kibiców stanowiło wartość dodaną sportowego widowiska.

Przede wszystkim jednak wartość dodaną dla kibiców i obserwatorów stanowili, a jakże, kolarze, a Ci do Tychów zjechali wyjątkowo tłumnie, na co z pewnością duży wpływ miała wysokość nagród. Nieczęsto bowiem na naszych polskich „ogórach” zdarza się, aby najlepsza juniorka dostawała 500 złotych, zwycięzca elity aż 3 tysiące złotych, a opłacane miejsca sięgały aż czołowej piętnastki. Idąc za zachodnioeuropejskimi trendami chciałoby się zapytać : „A gdzie Fiat za pierwsze miejsce?”, ale wracając na polską ziemię trzeba przyznać, że pula nagród była naprawdę imponująca i przyciągająca.

W elicie kobiet triumf przypadł nie byle komu, bo Paulinie Brzeźnej-Bentkowskiej, świeżo upieczonej srebrnej medalistce krajowych mistrzostw i rezerwowej polskiej kadry na zbliżające się wielkimi krokami igrzyska w Londynie. Drugie miejsce w udziale przypadło kolejnej z naszych srebrnych medalistek, tym razem orliczce Natalii Mielnik . Obie zawodniczki teamu LKS Atom Boxmet Dzierżoniów zgodnie współpracując objechały Magdalenę Pyrgies (GK Merida Gliwice). W klasyfikacji juniorek najlepsza okazał się kolejna z gwiazd rodzimego kolarskiego podwórka, czasowa mistrzyni Polski Magdalena Plich (BDC Kolejarz Jura Częstochowa).

Bardzo ciekawie zakończyły się zmagania juniorów, które były właściwie sztuką jednego aktora. Patryk Stosz, bo o nim mowa, choć zgromadził nieco mniej punktów niż Marcin Bijak (UKS GK Zagłębie Sosnowiec), zachwycał aktywną i waleczną postawą, zwłaszcza w końcówce wyścigu. Reprezentant UKS Stobrawa Kluczbork na deser ustrzelił jeszcze dubla wszystkim swoim kolegom. Może i niepotrzebnie, ale oglądało się dobrze i tyle.

Im dalej w las tym więcej drzew, więc emocje sięgały zenitu podczas wspólnego wyścigu orlików elity, a nawet sporo przed nim, kiedy to obserwować można było coraz to nowsze gwiazdy polskiego peletonu zjeżdżające na osiedlowy parking. Swoje delegacje przysłała wielka trójca: CCC, BDC i BGŻ. Szeregi pomarańczowych, oprócz Honkisza i Zielińskiego, zasilił świeżo upieczony brązowy medalista MP, rewelacyjnie spisujący się w tym sezonie Sylwester Janiszewski. „Bankowców” przyjechało aż pięciu, ciekawe po co, skoro nieszczególnie przełożyło się to na końcowe wyniki: najwyżej z nich, na 7. miejscu sklasyfikowany został Michał Podlaski. Reszta jego towarzyszy znalazła się poza pierwszą dziesiątką, ale chociaż wszyscy ukończyli. Z kolei „smerfy” postawiły, jak zazwyczaj, na młodzież, tym razem w osobach Kacpra Gronkiewcza i Konrada Kotta. Ci z kolei wyścigu nie ukończyli. W Tychach pojawił się również niecodzienny na szosach widok w postaci Wojciecha Halejaka (HP Sferis), zawitał też Piotr Zieliński (VC Pays de Lorient), a także szereg zawodników z KTK Kalisz, Cartusii Kartuzy czy Wibatechu.

Tuż przed startem, w miarę wzrostu temperatury i wilgotności powietrza, na wniosek zawodników i dyrektorów sportowych Komisarz David Sobura podjął decyzję o skróceniu ilości okrążeń i tym samym długości trasy, z 60 do 48 kilometrów. Na twarzach kolarzy po tej wiadomości zawitała ulga, która jednak szybko zniknęła po przejechaniu przez nich pierwszych dwóch okrążeń w bezwietrznym upale. Z zaciętymi jednak minami podejmowali się kolejnych ataków i akcji zaczepnych. W pierwszej części wyścigu dłużej na przedzie peletonu utrzymywał się podwójny srebrny medalista z MP Paweł Bernas, który mimo, iż reprezentował jeszcze Cartusię, z pewnością chciał się pokazać z jak najlepszej strony przed swoim przyszłym pracodawcą, czyli BDC. W połowie zmagań akcję Bernasa skasował jednak obrońca tytułu Adam Pierzga (Mostostal Puławy). Wkrótce koła Pierzgi zdołał się utrzymać tylko Adrian Honkisz (CCC Polsat Polkowice), a zmęczony Bernas zjechał do peletonu, a raczej do jednej z kilku mniejszych grupek.

Na kolejnych okrążeniach duet Pierzga-Honkisz zgodnie współpracując w odjeździe zdołał wypracować niecałą minutę przewagi, przy okazji rozgrywając między sobą cenne premie. Różnicą trzech punktów zwyciężył pierwszy również na kresce Honkisz, pozostawiając drugie miejsce dla Pierzgi i trzecie dla Bernasa, który tym samym wygrał w młodszej kategorii. Podium orlików po aktywnej jeździe dopełnili: Mateusz Nowak (KTK Kalisz) i Mieszko Bulik (TC Chrobry Felt Głogów). Na koniec nastąpiła, jak zawsze, uroczysta dekoracja, a po niej kolarskie święto „matki boskiej pieniężnej”, wyjątkowo w Tychach uroczyste.

Reasumując: wszystko na plus, łącznie z wybitnie wpasowanym pomysłem skrócenia trasy, który przysłużył się kolarzom, kibicom, mediom i sędziom. Wyrazy uznania dla organizatora, utytułowanego byłego kolarza, przesympatycznego Zygmunta Hanusika łączę z życzeniem, aby więcej takich wyścigów zagościło w naszym polskim kolarskim kalendarzu.

źródło: pro-cycling.org, Aneta Wójcik