Aktualności

Aktywny Tratnik w Volta Limburg Classic

Jan Tratnik zajął co prawda lokatę poza czołową “10” w Volta Limburg Classic, ale dał prawdziwy popis jazdy, samotnie ścigając zwycięską ucieczkę.

Info: 1 kwietnia, Eijsden – Eijsden, 198,6km

Pogoda: deszczowa, chłodno

Trasa: mocno pofałdowana z krótkimi i stromymi wzniesieniami, wąskie, kręte drogi

-1489493060

Wyścigi w Holandii zawsze rządzą się swoimi prawami i rozgrywane są według nietypowego scenariusza. Tegoroczna edycja wpisała się w tę „tradycję”. Po bardzo szybkim i obfitującym w ataki początku na czele uformowała się 17-osobowa czołówka. Jechał w niej m.in. Simone Ponzi.

Nie zostali oni jednak odpuszczeni przez grupę zasadniczą, która trzymała liderów na ok. minutowej „smyczy”. W końcu doścignęła ona ucieczką 90 kilometrów przed metą. Rozpoczęły się kolejne ataki, a zawodnicy CCC Sprandi Polkowice pilnowali, by w każdy odjazd zaangażowany był reprezentant „pomarańczowych”.

Wtedy na czoło wyszła 26-osobowa grupa, a w niej Jan Tratnik i Frantisek Sisr. Gdy zaczęła się ona rozsypywać na stromych wzniesieniach Tratnik zdołał utrzymać się w czołówce.

Słoweniec wjechał na ostatnie 40 kilometrów w kilkunastoosobowej grupie pościgowej, która traciła wtedy minutę do prowadzącej czwórki – Marco Canola (Nippo – Vini Fantini), Xandro Meurisse (Wanty – Groupe Gobert), Martijn Tusveld (Roompot – Nederlandse Loterij), Nick van der Lijke (Roompot – Nederlandse Loterij). Kwartet ten zamienił się później w trio, gdy odpadł Tusveld.

19 kilometrów przed metą, na jednym z ostatnich podjazdów dnia, na odważną próbę zdecydował się Tratnik. Zaatakował on ze swojej grupy i rozpoczął samotną pogoń za prowadzącymi. Przez kilkanaście kilometrów „wisiał” pomiędzy dwoma obozami, jednak ostatecznie został doścignięty 3 kilometry przed końcem, na ostatniej, 5-kilometrowej rundzie po ulicach Eijsden.

W tym momencie Canola, Meurisse i van der Lijke wciąż mieli ponad minutę przewagi, więc mogli być pewni miejsc na podium. Finiszowa prosta prowadziła lekko pod górę, po brukowanej drodze, a na niej najlepiej poradził sobie Canola. Sięgnął po wygraną, wyprzedzając Meurisse i van dej Lijke. Jan Tratnik przyjechał na 12.miejscu.

Gdy zobaczyłem, że wielu kolarzy z grupy pościgowej nie chce pracować, postanowiłem zaatakować, by dokonać selekcji. Liczyłem, że zabiorą się ze mną ci, którym zależy na pogoni, ale niestety nikt za mną nie ruszył. Wtedy postanowiłem jechać dalej, licząc, że zdołam dojechać samemu do mety na 4.miejscu lub uda mi się dołączyć do czołówki. Postawiłem wszystko na jedną kartę. Niestety po moim ataku grupa zaczęła współpracować, czego do końca nie potrafię zrozumieć. Gdy zostałem doścignięty starałem się zachować trochę energii na sprint, ale łapały mnie skurcze i w końcówce dałem z siebie wszystko – powiedział po wyścigu Tratnik.

Wyniki