Aktualności

B.Matysiak: „Jedziemy dalej…!”

Bartłomiej Matysiak (CCC Polsat Polkowice), na swoim mini-blogu prowadzonym przez portal s24.pl, podsumował występ na MP w Sobótce oraz opowiedział o najbliższych planach startowych. Zapraszamy do lektury.

– Warto włożyć w coś tyle pracy i kawał życia dla takich chwil, jakie przeżywałem w Sobótce. To był zdecydowanie najpiękniejszy moment w mojej dotychczasowej karierze. Wielkie dzięki dla chłopców z ekipy za pomoc w zdobyciu mistrzowskiego tytuł.

– Szczerze muszę przyznać, że w nocy po tym wyścigu prawie nie spałem, serce mi waliło i wciąż nie mogłem uwierzyć, że to wszystko prawda. Marzenia się spełniają 🙂 Jednak radość po sukcesie, szybko trzeba było odstawić w kąt. Trzy dni po zawodach w Sobótce stałem już na starcie innego wyścigu, tym razem Solidarności i Olimpijczyków.

– Do przejechania było pięć etapów i przyznam, że tam naprawdę poczułem, że potrzebuję trochę od startów odpocząć… Za nim jednak ta upragniona przerwa, czekał mnie jeszcze poważny trening „Trening z Mistrzem”, który został zorganizowany przez byłych kolarzy… „Czarnego” – Jarek Czarnecki i Włodka Gilickiego :-). Prosto z wyścigu Solidarności pędziłem więc na to wyjątkowo sympatyczne spotkanie na rowerach w miejscowości Wolica, gdzie mieszkam.

– Dla takich chwil warto żyć i czasami okrutnie męczyć się na rowerze. Przyjechało ok. 50 osób, mnóstwo znajomych, także z dziećmi. Razem przejechaliśmy nie za długą rundkę, a później lody dla ochłody. Przyszedł czas na tydzień relaksu. Oczywiście wyjeżdżałem na przejażdżki, ale bardziej, żeby się poruszać, a nie jakoś specjalnie ciężko trenować. Jak odpoczynek, to odpoczynek.

– Pod koniec tygodnia dostałem jednak wiadomość od dyrektora sportowego, że dobrze by było, gdybym wystartował w Koronie Kocich Gór, czyli w wyścigu organizowanym m.in. przez Henryka Charuckiego w Zawoni. No i pojechałem. Wspólnie z kolegami z CCC Polsat Polkowice: Maćkiem Paterskim i Mateuszem Nowakiem stanęliśmy na starcie. Zdecydowanie nie był to mój dzień. Oj nogi to mam słabe po tej przerwie… Tak więc koniec odpoczynku, trzeba zabrać się poważnie do pracy.

– Nie jadę w tym tygodniu na wyścig do Czech, tak jak wstępnie to było planowane, ale w zamian za to rozpocznę przygotowania w górach, najpewniej w Zieleńcu, gdzie po zawodach dołączą do mnie koledzy z ekipy. W końcu sezon nie kończy się na Mistrzostwach Polski. Przed nami Tour de Pologne. Może uda mi spełnić kolejne marzenie i wygrać etap?

źródło: (http://s24.pl) mini-blog Bartka Matysiaka