Aktualności

Bałtyk – Karkonosze Tour: Taciak wygrywa czasówkę i generalkę, ostatni etap dla Paterskiego

Ostatni dzień Bałtyk – Karkonosze Tour został zdominowany przez kolarzy CCC Sprandi Polkowice. Poranną górską jazdę indywidualną wygrał Mateusz Taciak, a finałowy, popołudniowy etap do Karpacza padł łupem Macieja Paterskiego. Pierwszy z nich po raz drugi w karierze wywalczył zwycięstwo w końcowej klasyfikacji, a „pomarańczowi” zajęli całe podium generalki. 

11,6-kilometrowa czasówka jest stałym elementem tego etapowego wyścigu. Mateusz Taciak znał trasę bardzo dobrze i wiedział jak rozłożyć na niej siły, gdyż triumfował na niej już dwukrotnie. Dojazd do podjazdu był płaski i w okolicach 2.kilometra droga zaczynała piąć się w górę. Średnie nachylenie wzniesienia wynosiło 5%, a w najbardziej stromych momentach sięgało 13%.

Taciak zameldował się na szczycie z czasem 25:30, bijąc dotychczasowego lidera Camerona Bayly (Attaque Gusto) o prawie półtorej minuty. Chwilę później z drugim wynikiem (26:34), na mecie pojawił się Nikolay Mihaylov, który podobnie jak Taciak, ma w swoim kolarskim resume triumf w Bałtyk – Karkonosze Tour. Startujący jako przedostatni, Maciej Paterski zanotował czas o 10 sekund lepszy od Bułgara, „kolorując” całe podium czasówki na pomarańczowo.

Trójka z CCC Sprandi Polkowice objęła prowadzenie w klasyfikacji generalnej, a do ostatniego etapu z Piechowic do Karpacza, w żółtej koszulce przystąpił Taciak. Finałowy odcinek liczył 90 kilometrów i uwzględniał cztery premie górskie.

W początkowej fazie rywalizacji do przodu rzuciła się trójka Sjoerd Kouwenhoven (Metec-TKH),  Lukas Steridten (UR Krositzer Giant) i Andrey Sazanov (GM Europa Ovini). Odjechała ona na ok. 90 sekund, a peleton prowadzony przez polkowicki zespół trzymał ją na tyle blisko, by w każdym momencie możliwe było jej doścignięcie.

Ok. 50 kilometrów przed metą z czołówki odpadł Kouwenhoven, a do prowadzących dołączyli Łukasz Bodnar (Verva ActiveJet) i Wojciech Franczak (De Rosa Rybnik). Z tego towarzystwa najmocniejszy był Bodnar i po pewnym czasie zostawił pozostałych uciekinierów za sobą.

Na finałowe 10 kilometrów wjechał on z przewagą jednej minuty nad grupą pościgową, która z powodu wysokiego tempa mocno się przerzedziła i skurczyła do ok. 20 kolarzy.

Goniący nie mieli litości dla prowadzącego zawodnika Verva ActiveJet i został on wchłonięty tuż przed metą. W pojedynku o zwycięstwo swoją siłę i szybkość potwierdził Maciej Paterski, sięgając po wygraną. Kolarz CCC Sprandi Polkowice dokonał imponującego wyczynu, finiszując na wszystkich etapach (łącznie z prologiem) w pierwszej „6”.

Mateusz Taciak zameldował się w czołowej grupie i mógł świętować triumf w klasyfikacji generalnej – drugi w swojej karierze. Na podium towarzyszyli mu koledzy z ekipy, drugi Paterski oraz trzeci Nikolay Mihaylov.

Nie jestem typowym góralem, ale czasówka na Przełęcz Okraj bardzo mi odpowiada – generalnie im ciężej tym dla mnie lepiej – powiedział Mateusz Taciak.- Wygrałem na niej po raz trzeci i na pewno znajomość podjazdu bardzo się dziś przydała. Byłem pewny swojej formy i wiedziałem, że mogę pojechać po zwycięstwo. Przez cały wyścig oraz tuż przed startem, podczas rozgrzewki na rolkach, czułem się dobrze, co było dobrym prognostykiem. 

Ostatni etap kontrolowaliśmy, ale na pewno łatwo nie było. Czasówka mocno dała się we znaki, a popołudniu trzeba było ponownie się zmobilizować na podjazdach. Koledzy z ekipy spisali się jednak znakomicie. Do rund sytuację kontrolowali Adrian Kurek, Marcin Mrożek i Kamil Małecki, a już w Karpaczu „pałeczkę” przejęli Nikolay Mihaylov i Leszek Pluciński. W samej końcówce Maciej Paterski był już na tyle dobrze ustawiony, że nie chciałem mu „przeszkadzać” i świetnie wykończył pracę całej drużyny. Ostatnie kilometry były bardzo ciężkie, ale czułem się mocny i nie miałem problemów, by utrzymać się w czołowej grupie. 

 

Ten popołudniowy etap nie był łatwy, bo organizm był na jego początku nieco ospały. Po tak mocnym porannym wysiłku, ciało kolarza spodziewa się odpoczynku i spokoju, a tu trzeba było jechać 100 kilometrów w wymagającym terenie – dodał Maciej Paterski. – Dzięki kolegom z zespołu udało się jednak kontrolować sytuację i skasować odjazd. Od początku nastawiałem się właśnie na ten etap, bo wiedziałem, że profil i sama końcówka z finiszem na wzniesieniu mi odpowiada. 300 metrów przed metą zaatakował Jiri Polnicky. Ja do niego doskoczyłem i ok. 150 metrów dalej wyskoczyłem mu z koła.

Mam nadzieje, że ten wyścig jest oznaką powrotu do wysokiej formy. W tym sezonie nie mam szczęścia i jedna kontuzja, czy choroba ciągnie za sobą drugą. Ciężko wyjść z takiej serii. Wyścigi przechodzą koło nosa i trzeba na nowo budować formę. Jestem jednak na dobrej drodze, a Bałtyk – Karkonosze z pewnością podniósł moje morale – podsumował.

Wyniki 5.etapu – Kowary – Przełęcz Okraj, 11,6km (ITT)

  1. Mateusz Taciak (CCC Sprandi Polkowice) – 25:30
  2. Maciej Paterski (CCC Sprandi Polkowice) – 0:54
  3. Nikolay Mihaylov (CCC Sprandi Polkowice) – 1:04

   7. Leszek Pluciński (CCC Sprandi Polkowice)

       17. Marcin Mrożek (CCC Sprandi Polkowice)

       20. Adrian Kurek (CCC Sprandi Polkowice)

       36. Kamil Małecki (CCC Sprandi Polkowice)

Wyniki 6.etapu – Piechowice – Karpacz, 89,3km 

  1. Maciej Paterski (CCC Sprandi Polkowice) 
  2. Kamil Zieliński (Domin Sport)
  3. Davide Pacchiardo (GM Europa Ovini)

   10. Mateusz Taciak (CCC Sprandi Polkowice) 

       12. Nikolay Mihaylov  (CCC Sprandi Polkowice) 

       13. Leszek Pluciński  (CCC Sprandi Polkowice) 

       36. Marcin Mrożek  (CCC Sprandi Polkowice) 

       51. Adrian Kurek  (CCC Sprandi Polkowice) 

      79. Kamil Małecki  (CCC Sprandi Polkowice) 

Końcowa klasyfikacja generalna

  1. Mateusz Taciak (CCC Sprandi Polkowice) 
  2. Maciej Paterski (CCC Sprandi Polkowice) 
  3. Nikolay Mihaylov (CCC Sprandi Polkowice)

 6. Leszek Pluciński  (CCC Sprandi Polkowice) 

       19. Marcin Mrożek  (CCC Sprandi Polkowice) 

       42. Adrian Kurek  (CCC Sprandi Polkowice) 

       80. Kamil Małecki  (CCC Sprandi Polkowice)