Aktualności

Coppi e Bartali: Matysiak i Stępniak podsumowują pierwszy dzień ścigania

Pierwszy dzień rywalizacji w wyścigu Settimana Ciclistica Internazionale di Coppi e Bartali był dla kolarzy bardzo wyczerpujący a jednocześnie dostarczył wielu emocji.

Tradycyjnie pierwszego dnia, kolarze mieli do rozegrania dwa etapy. Poranny etap, był stosunkowo krótki (ok. 100 km) i patrząc na profil trasy można było przypuszczać, że będzie to etap typowy dla sprinterów. Co prawda na jego trasie znajdowały się dwa podjazdy, które sądzono, że w łatwy sposób będą pokonane przez peleton i do mety dojedzie cała grupa. Niestety, te dwa podjazdy dały się mocno we znaki znacznej części peletonu. Do mety w Gatteo przyjechała 60-osobowa grupa kolarzy ( w tym część sprinterów) i walka o etapowe zwycięstwo została rozegrana w sprinterskim stylu.W tej pierwszej grupie było trzech kolarzy ekipy CCC Polsat Polkowice z których do walki o etapowe zwycięstwo włączył się Bartek Matysiak zajmując wysokie 8. miejsce.

A tak podsumował walkę na porannym etapie sam Bartek Matysiak: … pierwszy etap wyścigu, mimo że krótki okazał się wcale nie taki łatwy ani płaski. Te dwa podjazdy w połowie trasy były bardzo wymagające, a ten drugi mocno poszarpał peleton. Mnie udało się wjechać na szczyt z niedużą stratą do czołówki. Na zjeździe, który prowadził bezpośrednio na metę etapu, dość szybko dogoniliśmy czołową grupkę. Reszta peletonu pozostała za nami. Sam finisz był bardzo nerwowy, dużo przepychania i szukania najlepszej pozycji do finiszu. Na ostatnich metrach zostałem trochę zamknięty i nie miałem możliwości przejść wyżej. Poza tym było dość wąsko a przepychanie mogło zakończyć się tylko kraksą. Cieszę się z tego 8.miejsca na dobry początek i …….walczymy dalej.

Podczas tego dnia liczyłem na dobry wynik – powiedział Grzegorz Stępniak, rasowy sprinter ekipy CCC Polsat Polkowice. Przed etapem, patrząc na profil trasy myślałem, że te dwa niegroźnie wyglądające podjazdy uda się pokonać bez problemu. Niestety, okazały się bardzo sztywne i trzeba sobie jasno powiedzieć, że na dziś byłem za słaby aby pokonać je razem z czołówką. Podobny problem z ich pokonaniem miało też wielu innych kolarzy.

Ogólnie moja forma jest jeszcze ciągle na etapie budowania i mam nadzieje a szczerze mówiąc, jestem tego pewien, że już niebawem wszystko będzie OK. Potrzebuję jeszcze tylko troszkę czasu. Brawo dla Bartka, potrafi wjechać ciężkie górki i do tego jeszcze zafiniszować – zazdroszczę mu tej sztuki – zakończył Grzegorz Stepniak.

Po południu został rozegrany drugi etap wyścigu, którym była drużynowa jazda na czas. Ekipy startowały w czteroosobowych składach co spowodowało, że każda z ekip biorących udział w wyścigu wystawiała dwa składy: „A” i „B”.

Ekipa CCC Polsat Polkowice została podzielona na składy: „A” (Rebellin, Morajko, Rutkiewicz, Taciak) i „B” (Matysiak, Marycz, Kurek, Stępniak).

Był to dobry występ obydwu ekip „pomarańczowych”. Na 50 startujących drużyn, ekipa CCC Polsat Polkowice „A” z czasem przejazdu 13 min. 41 sek. zajęła 10. miejsce, tracąc do zwycięskiej ekipy Katusha zaledwie 26 sek. Drużyna „B” pokonała trasę czasówki w 13 min. 59 sek. i zajęła 25. miejsce.

Drużyna „B” w której jechałem wystartowała zbyt asekuracyjnie – powiedział Grzegorz Stępniak. Było mokro i dość śliska nawierzchnia. Ja osobiście, po upadku na czasówce na wyścigu Vuelta Andalucia, miałem dziś ten upadek w głowie co mi bardzo przeszkadzało w jeździe. Szkoda, bo można było ten odcinek przejechać o kilka sekund szybciej. Drużyna „seniorów” z „Rutkiem” i Davide Rebellinem pojechała całkiem nieźle. Gratulacje chłopaki, dziś byliście lepsi od młodych(śmiech).