Aktualności

Czech Cycling Tour: Dobra postawa Hirta na najtrudniejszym etapie

Jan Hirt zaprezentował się z bardzo dobrej strony na najcięższym etapie Czech Cycling Tour. Kolarz CCC Sprandi Polkowice przeprowadził odważną akcję na końcowych kilometrach, był bliski zwycięstwa i ostatecznie, na mecie w Sternberk, uplasował się w pierwszej 10.

Ucieczka dnia formowała się przez ponad godzinę. Wszystkie ekipy chciały mieć swojego przedstawiciela na czele i w związku z tym wielu kolarzy próbowało odjazdu. Tempo było niezwykle wysokie, ale w końcu po pokonaniu ok. 50 kilometrów, z przodu powstała 10-osobowa grupa. Jechali w niej Michal Podlaski (Active Jet), Stephan Rabitsch (Felbermayr – Simplon Wels), Andreas Schillinger (Bora – Argon 18), Kirill Pozdnjakov (RusVelo), Adriaan Janssen (Jo Piels), Tom Wirtgen (Leopard), Tomáš Bucháček (Whirlpool-Author), Jan Tratnik (Amplatz – BMC), Radoslav Rogina (Adria Mobil),  Oscar Riesebeek (Metec – TKH). Później dołączyli także Tomáš Koudela (Reprezentacja Czech) i Matthias Krizek (Felbermayr – Simplon Wels) tworząc w ten sposób 12-osobową czołówkę.

Uciekinierzy wypracowali sobie ponad 4-minutową przewagę, ale musieli sobie radzić bez Wirtgena, który odpadł i wrócił do peletonu. W nim, w górzystym terenie, rządy objęli „pomarańczowi”. Zaczęli oni nadawać bardzo mocne tempo i przerzedzili stawkę. Także przewaga uciekinierów szybko stopniała poniżej 1:30.

Około 30 kilometrów przed metą również czołówka zaczęła się rozsypywać. Schillinger próbował solowej akcji, ale okazała się ona nieskuteczna i został doścignięty przez mocno podzielony peleton. Pozostało w nim tylko ok. 30 zawodników, a wśród nich był m.in. Stefan Schumacher, Nikolay Mihaylov oraz Jan Hirt, który wygrał w Sternberk także rok temu. Ostatni z nich zdecydował się na atak razem z Leopoldem Konigiem (Reprezentacja Czech). Dwójka ta zbudowała 40-sekundową przewagę i kolarz CCC Sprandi Polkowice był w dobrym położeniu, by powtórzyć zeszłoroczny sukces.

Konig nie miał jednak zamiaru mu tego ułatwiać i oderwał się od trzeciego kolarza Tour of Austria. Rozpoczął on samotną akcję, która zakończyła się zwycięstwem. Grupka pościgowa nie zdołała go doścignąć i wjechał na metą z 31-sekundową przewagą nad drugim Karelem Hnikiem (Czech National Team) i trzecim Janem Bartą (Bora-Argon 18). Hirt zameldował się na 8. miejscu, ze stratą 36 sekund. Wysoko przyjechał także Stefan Schumacher, który był 12.

Nowym liderem wyścigu został Petr Vakoc (Etixx-Quick Step), który przejął koszulkę od swojego kolegi z ekipy, Fernando Gavirii.

Czułem się dzisiaj dobrze, a na pierwszych dwóch rundach nie miałem większych problemów z utrzymaniem tempa najlepszych. Dopiero na początku ostatniego wzniesienia złapały mnie kurcze i nie byłem w stanie odpowiedzieć na atak Koniga – powiedział Jan Hirt. 

Nie był to typowo górski etap, a ja preferuje odcinki, gdzie są długie podjazdy, ale postanowiłem spróbować. Wczoraj „odjechała” nam klasyfikacja generalna i dziś mieliśmy jechać agresywnie i walczyć o sukces etapowy. Kilkadziesiąt kilometrów przed metą wyszliśmy prawie całą drużyną na czoło peletonu, by sprawić, by wyścig był cięższy.

Wczoraj nie do końca wiem, jak to się stało, że na tym bocznym wietrze odjechała kilkunastoosobowa grupa bez nas, bo jechaliśmy z przodu peletonu. Być może później popełniliśmy błąd bo za długo zajęło nam zorganizowanie pogoni i część kolarzy chciało przeskoczyć na własną rękę. Było bardzo chaotycznie.

Jutro też czeka nas ciężki etap, choć nie będzie aż tak wymagający jak dzisiejszy. Największe szanse mają tzw. klasykowcy, którzy potrafią pokonywać strome podjazdy, na wysokim przełożeniu. Myślę, że na metę wjedzie ok. 30-osobowa grupa. My oczywiście zrobimy wszystko, by się w niej znaleźć i spróbujemy powalczyć o dobry wynik.