Aktualności

Dubai Tour: Stępniak w czołowej „10” sprinterów na 2. etapie

Grzegorz Stępniak wywalczył pierwszą w sezonie 2016 pozycję w czołowej „10” dla grupy CCC Sprandi Polkowice. Na 2. etapie Dubai Tour, polski sprinter finiszował na 8. miejscu. 

Przez większość etapu na prowadzeniu utrzymywała się 4-osobowa ucieczka. Jechał w niej Polak, Marcin Białobłocki (One Pro Cycling), a także Silvan Dillier (BMC), Francisco Mancebo Perez (Skydive Dubai) i Koen De Kort (Giant-Alpecin). Zaatakowali oni wcześnie, ale nigdy ich przewaga nie wzrosła do większych rozmiarów. Peleton kontrolował ich poczynania i trzymał  ucieczkę na ok. 2-minutowej smyczy.

Pomimo sporych starań ze strony uciekinierów, zostali oni schwytani na ostatnich 20 kilometrach. Ostatni, który wrócił do stawki był Mancebo, który próbował samotnej akcji w końcówce, ale jego próba skazana była na niepowodzenie. Gdy go doścignięto, 12 kilometrów przed końcem, na czele peletonu jechały ekipy Etixx-Quick Step i Dimension Data. Później na czoło wyszła grupa One Pro Cycling, a zawodnicy CCC Sprandi Polkowice systematycznie przesuwali się do przodu, wyprowadzając Grzegorza Stępniaka na dobrą pozycję do sprintu.

Finisz zlokalizowany był na słynnej wyspie w kształcie palmy, a 2 kilometry przed metą kolarze wjeżdżali w kilkusetmetrowy tunel. Gdy z niego wyjeżdżali doszło z przodu do kraksy, przez którą „wykoleiły” się dwa sprinterskie pociągi faworytów – lidera wyścigu, Marcela Kittela i Marka Cavendisha. Praktycznie wykluczyło ich to z walki o zwycięstwo. Wypadku zdołał uniknąć Stępniak i pozostał w grze o czołowe miejsca. Ukończył ją na 8. miejscu i po raz pierwszy w tym sezonie uplasował się w najlepszej „10”.

– Byłem dzisiaj bardzo zmotywowany na starcie i bardzo chciałem powalczyć o dobry wynik – opowiadał po etapie Grzegorz Stępniak. – Niewiele brakowało, a nic by z tego nie wyszło, bo kraksa wydarzyła się zaraz przede mną i byłem pierwszym kolarzem, który ją ominął. Straciłem wtedy kontakt ze ścisłą czołówką i musiałem sprintem przeskakiwać do prowadzących. Chwilę odpocząłem i rozpocząłem drugi sprint, tym razem już na metę. Finiszowałem 8., a przede mną jeszcze jedna okazja, na ostatnim odcinku, na poprawę tego wyniku. 

Pracę swoich kolegów z ekipy, bardzo dobrze wykorzystał Elia Viviani (Team Sky), który sięgnął po zdecydowaną wygraną. Pokonał swoich rodaków, Sacha Modolo (Lampre – Merida) i Giacomo Nizzolo (Trek-Segafredo) i objął również prowadzenie w wyścigu. Będzie go bronił na jutrzejszym, najtrudniejszym etapie, kończącym się finiszem pod górę, na Hatta Dam.