Aktualności

Giro d’Italia: Aktywny Mihaylov, Bole najwyżej na morderczym etapie

Nikolay Mihaylov brał udział w ucieczce na najtrudniejszym, według wielu, 16.etapie Giro d’Italia. Najwyżej spośród „pomarańczowych” na mecie w Aprica, zameldował się Grega Bole, a łącznie w pierwszej „40” było czterech kolarzy CCC Sprandi Polkowice. 

Na trasie 177-kilometrowego etapu usytuowanych było aż 5, wymagających podjazdów. Wśród nich ten najsłynniejszy, Mortirolo (dł. 11,8km, śr. 10,9% i max. 18% ). Zmagania rozpoczęły się od 13-kilometrowej wspinaczki pod Campo Carlo Magno. Tempo było tam bardzo wysokie, z powodu licznych prób ucieczek. Jednym z pierwszych, który zaatakował był Nikolay Mihaylov. Na szczyt wjechał jednak mocno rozciągnięty, ale bez większych przerw i różnic czasowych peleton . Na zjeździe przyspieszył Marek Rutkiewicz, ale nie zdołał oderwać się na większą odległość. Udało się to natomiast grupce – Franco Pellizotti (Androni), Brent Bookwalter (BMC), Edoardo Zardini (Bardiani), Fabio Felline (Trek), Przemyslaw Niemiec (Lampre-Merida), Ruben Fernandez (Movistar) i David de la Cruz (Etixx-QuickStep). Mihaylov dołączył do nich chwilę później, goniąc czołówkę razem z Ryderem Hesjedalem (Cannondale). Także Sandre Armee (Lotto Soudal) doskoczył do prowadzących i w ten sposób uformowała się ucieczka dnia.

Lekko skurczony peleton nie dał uciekinierom za dużo swobody i trzymał ich na ok. 2-minutowej „smyczy”. 77 kilometrów przed metą, z czołowej grupki zaatakował Hesjedal. Kanadyjczyk oddalał się od goniących, ale jego solowa przygoda na czele nie trwała długo.

Alberto Contador miał defekt na zjeździe z Aprica, pokonywanej po raz pierwszy tego dnia. Peleton mocno się podzielił. Hiszpan został z tyłu i chciała to wykorzystać Astana. Nadała ona bardzo mocne tempo, wchłaniając grupkę Mihaylova, a także Hesjedala.

Na legendarnym Moritrolo, pozbawiony wsparcia drużyny Contador, zaczął indywidualną pogoń. Nie tylko doszedł kilkuosobową grupkę z Fabio Aru, ale również zaatakował 6 kilometrów przed szczytem. Wjechał na niego w towarzystwie Stevena Kruijswijka (Team LottoNL-Jumbo) i Mikela Landy (Astana). Pokonali oni razem także większość ostatniego wzniesienia do Aprica, a w samej końcówce wystrzelił Landa, odnoszą drugie zwycięstwo w wyścigu. 38 sekund za nim zameldował się Kruijswijka i Contador.

Pierwszym kolarzem w pomarańczowym stroju, który przybył na metę był Grega Bole. Słoweniec przyjechał 10:31 za zwycięzcą, w kilkuosobowej grupce. Wśród 40 czołowych kolarzy tego etapu był także Sylwester Szmyd (28.), Mihaylov (33.), a także Maciej Paterski (39.).

Znam swoje możliwości w górach i wiem, że jestem dobry na podjazdach, ale dziś zaskoczyłem samego siebie. To był dla mnie bardzo dobry dzień. O planach na najbliższe dni trudno mi mówić. Tegorocznego Giro d’Italia jest bardzo nieprzewidywalne i nigdy nie wiadomo, jak etapy będą się układać – podsumował Grega Bole.