Aktualności

Giro: Mihaylov 220km w ucieczce, Bole w pierwszej „10”

Po raz kolejny kolarz CCC Sprandi Polkowice zdołał wywalczyć sobie miejsce w ucieczce, na etapie Giro d’Italia. Tym razem sztuki tej dokonał Nikolay Mihaylov, który jechał na czele przez prawie 220-kilometrów. Bardzo dobrze spisał się także Grega Bole. Po raz pierwszy w tym wyścigu, wywalczył dla „pomarańczowych” miejsce w czołowej „10”.

Naszym zadaniem na dziś było załapać się do ucieczki i tak sytuacja się ułożyła, że to ja odjechałem – opowiada Nikolay Mihaylov. – To był dla mnie bardzo długi dzień. Na początku mocno wiało i to nas wymęczyło. Daliśmy z siebie wszystko, ale niestety zbyt wiele ekip miało interes w tym, by nas dogonić.

Za nami siedem dni wyścigu, ale czuję, że forma idzie do góry. Jest jeszcze wiele etapów, na których będziemy szukać swojej szansy. Liczę, na to, że noga będzie najmocniejsza w trzecim tygodniu rywalizacji i będę mógł jak najlepiej pomóc drużynie w walce o sukces etapowy – zakończył.

Jednym z pierwszych, który ruszył do ataku na 7.etapie z Grosseto do Fiuggi, był Jarosław Marycz. Jego 3-osobowa grupka została jednak wchłonięta przez peleton, po wcześniejszym uzyskaniu ok. 30-sekundowej przewagi. Później, wraz z trzema kolarzami, zaatakował Nikolay Mihaylov i uformował ucieczkę dnia. Jechał na czele razem z Marco Bandierą (Androni Sidermec), Nicolą Boemem (Bardiani CSF) i Pierem Paolo De Negrim (Nippo Vini Fantini). Ich maksymalna przewaga wyniosła aż 11 minut, ale łącznie tego dnia do pokonania był maratoński dystans 264 kilometrów, więc dojazd do mety przed grupą zasadniczą nie był łatwym zadaniem. Jazdę utrudniał również bardzo silny czołowy wiatr, przez który średnia prędkość w pierwszych 5 godzinach jazdy wyniosła 35km/h.

Gdy do mety pozostało 100 kilometrów, różnica zaczęła powoli maleć. Akcja została skasowana 20 kilometrów przed końcem, a ostatnim kolarzem, który został doścignięty był Mihaylov. Bułgar zaatakował swoich towarzyszy z odjazdu i awansował na 2. miejsce w klasyfikacji Premio Della Fuga (za Bandierą), tworzonej na podstawie liczby kilometrów spędzonych w ucieczce. Poprzednim liderem tego zestawienia był Marek Rutkiewicz, a przed nim pozycję tę zajmował Łukasz Owsian.

Tinkoff-Saxo nadawało tempo na finałowych 20 kilometrach, a w samej końcówce inne ekipy zaczęły formować własne „pociągi”. Z przodu jechało 4 kolarzy CCC Sprandi Polkowice, a Grega Bole miał walczyć w sprincie z dużej grupy. Marek Rutkiewicz pomógł mu dobrze się ustawić i Słoweniec rozpoczął sprinterską rozgrywkę z dobrej pozycji. Przeciął kreskę jako 8., zdobywając w ten sposób pierwsze miejsce w czołowej „10” na etapie tegorocznego Giro d’Italia, dla „pomarańczowych”.

To był bardzo długi i ciężki etap, zakończony bardzo wymagającym sprintem – powiedział Grega Bole. – Na podjazdach czułem się dobrze. Gdy rozpoczęły się finałowe kilometry musiałem przeznaczyć sporo energii na walkę o pozycję. Na podjeździe towarzyszyli mi i ochraniali Branislau Samoilau, Sylwester Szmyd i Marek Rutkiewicz, który wykonał także bardzo dobrą pracę w końcówce. Pomógł mi w tym, by się dobrze ustawić w grupie. Gdy zaczęliśmy sprint, ok. 400 metrów przed końcem, nogi nie „kręciły” się już tak dobrze jak wcześniej i zabrakło wykończenia. Trochę brakuje mi mocy na finiszowych metrach, ale nie czuję się przesadnie przemęczony po tygodniu ścigania.

Wygrał Diego Ulissi (Lampre-Merida) przed Juanem Lobato (Movistar) i Simonem Gerransem (Orica GreenEDGE). Różową koszulkę utrzymał Alberto Contador (Tinkoff-Saxo).