Aktualności

Grzegorz Stępniak: „Tour de Pologne to moje marzenie”

Grzegorz Stępniak – sprinter ekipy CCC Polsat Polkowice, który już za nieco ponad dwa tygodnie zainauguruje sezon w Tour de San Luis udzielił wywiadu dla portalu naszosie.pl.

 

Grzegorz, sylwester już za nami, więc może zdradzisz czytelnikom naszosie.pl gdzie spędziłeś poniedziałkowy wieczór ?

Nowy rok spędziłem wspólnie z moja dziewczyna nad morzem. Skromnie, bo przecież rano musiałem wyjechać na rower (śmiech).

W poprzednim sezonie byłeś najskuteczniejszym sprinterem w Polsce. Zaliczyłeś m.in hat-trick w Bałtyk-Karkonosze-Tour oraz zdobyłeś pierwsze w karierze zwycięstwo w wyścigu UCI, na etapie Wyścigu Dookoła Mazowsza. Któryś z tych triumfów był dla Ciebie szczególny?

Myślę, że najbardziej cieszyłem się po tym etapie na Wyścigu Dookoła Mazowsza, zwłaszcza, że było to moje pierwsze zwycięstwo po dość długiej przerwie, bez żadnego sukcesu. Przed tą imprezą, miałem spadek formy. Na szczęście udało mi się wyjść z dołka.

2012 rok pokazał, że w finiszach czujesz się jak ryba w wodzie, a twoje wiosenne pojedynki z Konradem Dąbkowskim (BDC MarcPol), były bardzo emocjonujące. Jak myślisz, kto w nadchodzącym sezonie będzie groźny podczas sprinterskich końcówek?

Moim zdaniem, w nadchodzącym sezonie oprócz Konrada, jednym z najszybszych zawodników będzie Adrian Tekliński (Bank BGŻ Team). Znam się z Adrianem bardzo dobrze. Jesteśmy przyjaciółmi, bo wspólnie trenowaliśmy w Stali Grudziądz i wiem, że jeśli on za coś się bierze, to robi to dobrze. To właśnie w nim upatrywałbym czarnego konia sprintów w sezonie 2013.

Skoro mówimy już o „Dąbku”, to muszę Cię zapytać o ten przykry dla Ciebie incydent z B-K, kiedy to w Żarach na mecie piątego etapu za wcześnie podniosłeś ręce w górę i twój rywal rzutem roweru zapewnił sobie zwycięstwo. Nauczkę do końca życia chyba już masz ?

Mam wrażenie, że ten incydent co niektórym zapadł w pamięci bardziej niż moje zwycięstwa (śmiech). Tak na poważnie, to po tym zdarzeniu w dalszej części sezonu, przestawałem pedałować dwa metry po kresce, a nie przed nią – jak podczas Bałtyk-Karkonosze Tour. Mogę zapewnić wszystkich, że ta sytuacja zdarzyła się pierwszy i ostatni raz.

Znalazłeś się w składzie CCC na Tour de San Luis. Jest kilka płaskich odcinków, więc będziesz miał okazję do zmierzenia się z takimi sprinterami jak Mark Cavendish (Omega Pharma – Quick Step), czy Peter Sagan (Cannondale Pro Cycling). Dla wszystkich to pierwszy start w sezonie, więc może wykorzystasz jeszcze nie zrzucone kalorie Brytyjczyka i zdołasz go pokonać (śmiech)?

Tak, dzięki temu, że nasz team CCC Polsat Polkowice awansował do drugiej dywizji, będę miał przyjemność ścigać się np. z Cavendishem, czy Saganem. Na pewno nie zabraknie mi woli walki i zrobię wszystko, żeby pokazać się z dobrej strony. Myślę, że moje przygotowanie fizyczne będzie dobre ponieważ nasz sponsor CCC i Gmina Polkowice organizują już drugie zgrupowanie w Hiszpanii i baza kilometrowa będzie bardzo dobra.

Rok temu byliście drużyną kontynentalną i nie miałeś okazji do rywalizowania z takimi zawodnikami. Ale ścigałeś się m.in w Volta ao Alentejo oraz Rond de l`Oise. Jechało tam kilku solidnych, europejskich sprinterów jak chociażby: Sebastien Chavanel i Matteo Pelucchi (obaj Europcar) czy też Nico Eeckhout (An Post Sean Kelly). Różnica między nimi, a Polską jest duża?

Jeśli chodzi o prędkość na samym finiszu, to nie widziałem tu jakiejś znacznej różnicy. Natomiast prędkość na samym etapie i ostatnie 10-15 kilometrów. Dopiero tutaj widać jaka jest różnica między nami, a zachodem. Prędkości w tych momentach są znacznie wyższe niż u nas.

Macie za sobą już dwa zgrupowania. Jedno bardziej integracyjne w Polsce, a ostatnio wraz z pozostałymi „pomarańczowymi”, którzy wcześniej rozpoczną sezon trenowaliście w Hiszpanii. Jaka więc panuje atmosfera w nowym składzie?

Nowi zawodnicy w CCC to w większości kolarze, których znam bardzo dobrze. Zespół jest zmotywowany, atmosfera dobra i mam nadzieję, że poprzez dobre wyniki pokażemy to w nachodzącym sezonie.

Jak przebiegają twoje dotychczasowe przygotowania do sezonu? I czy możesz powiedzieć mniej wtajemniczonym czytelnikom, co robisz podczas treningów, żeby poprawić swoją szybkość?

Niech to pozostanie moją tajemnicą (śmiech)

Tegoroczne Mistrzostwa Polski odbędą się w Sobótce. Na naszym portalu pokazywaliśmy już profil trasy wyścigu ze startu wspólnego. Jest tam m.in Przełęcz Tąpadła. Podjazd nie jest długi, ale po kilkukrotnym pokonaniu go i 200 km w nogach nie będzie łatwy. Jak myślisz? Będzie szansa na finisz z dużej grupy?

Nie jestem zadowolony z trasy Mistrzostw Polski. Osobiście nigdy nie lubiłem rejonów Sobótki. Oczywiście, że postaram się przygotować jak najlepiej do tej imprezy, ale wydaje mi się, że do mety dojedzie kilkudziesięcioosobowa grupka zawodników, która dobrze radzi sobie w tego typu warunkach, jak np. mój klubowy kolega „Fifek” [Sylwester Janiszewski przyp.red] lub Tomasz Smoleń (Bank BGŻ Team).

Jak oceniasz swoje szanse na udział w jubileuszowym, 70. Tour de Pologne?

Często powtarzam, że Tour de Pologne to moje marzenie i tego się trzymam. Wiem, że trasa ma być bardzo ciężka, ale ja cały czas nad sobą pracuję i podnoszę swój poziom. Jestem mocno zdeterminowany, żeby odnieść jakiś znaczący sukces. Jeśli nasz zespół otrzyma dziką kartę, a w moich przygotowaniach wszystko będzie przebiegało zgodnie z planem, to na pewno widzę szansę na start w tegorocznej odsłonie Tour de Pologne.

 

źródło: naszosie.pl