Aktualności

Jarosław Marycz: „Jutro kolejny etap i kolejna okazja by walczyć”

Zwycięzca 1. etapu wyścigu Tour Méditerranéen (kat. 2.1), został zawodnik ekipy Giant-Shimano, John Degenkolb. W sprinterskim pojedynku pokonał Danilo Napolitano (Wanty-Groupe Gobert) i Sonny Colbrelliego (Bardiani-CSF).

Pierwszy etap francuskiej etapówki Tour Méditerranéen (kat. 2.1), prowadził z Argeles-sur-Mer do Montagnac. Trasa tego najdłuższego etapu prowadził po dość mocno pagórkowatym terenie, a jego długość wynosiła 223,5 kilometra. W doskonałych warunkach pogodowych, przy słonecznej pogodzie i temperaturze sięgającej 15 st. Celsjusza kolarze wyruszyli na trasę i od samego stary rozpoczęła się ostra rywalizacja.

O planach przedstartowych i przebiegu walki na trasie 1.etapu wyścigu informuje Jarosław Marycz.

Ekipa CCC Polsat Polkowice stanęła na starcie tego wyścigu z dość jasno sprecyzowanym planem. Chcemy zrobić wszystko by nasz lider, Davide Rebellin wygrał ten wyścig. W przeszłości wygrywał go już dwukrotnie i chciałby zrobić to kolejny raz. Jest bardzo mocno zmotywowany i podczas zgrupowania przygotowywał się właśnie do tego startu. Ustaliliśmy, że na dzisiejszym etapie, podczas którego dość mocno powiewał wiatr, będziemy osłaniać Davida by nie stracił cennych sekund które później mogą być potrzebne w walce o generalkę – informuje Jarosław Marycz

Początek etapu był bardzo spokojny, powiedziałbym, że nawet nietypowy. Patrząc na te pierwsze francuskie wyścigi można było zauważyć, że to ekipy francuskie od pierwszego do ostatniego kilometra trasy rywalizowały pomiędzy sobą. Dziś, zaraz po starcie nastąpił pierwszy atak pięciu kolarzy i o dziwo był to atak udany. Uformowała sie ucieczka i peleton ich odpuścił.
Odpowiedzialność za kontrolę nad ucieczką wzięła na siebie ekipa Giant-Shimano z Degenkolbem i to oni trzymali przewagę w okolicach 8-9 minut. Po 3 godzinach jazdy wyścig nieco nabrał tempa. Zwiększył się wiatr, przeważnie wiał z boku co przy przejazdach wąskimi drogami na otwartej przestrzeni spowodowało, że robiło się dość nerwowo. Początkowo nie doprowadziło to do rozerwania peletonu i gdy mogło sie wydawać, że już nic się nie wydarzy, na czoło peletonu wyszła ekipa BMC i mocno „przyrantowała”. Można powiedzieć, że Panowie w czerwono-czarnych strojach, którzy jeszcze tydzień temu na wietrze „śmigali” w Dubaju, tutaj w sposób profesjonalny poszarpali peleton w strzępy. Peleton podzielił się na 5-6 małych grupek i taka sytuacja trwała przez jakieś 20-30 kilometrów.

Gdy wszystko juz zaczęło sie zjeżdżać i peleton znów się łączył, ja złapałem gumę. Musiałem dość długo czekać na koło, gdyż auta serwisowe jechały za ostatnią grupą. Mogę tu mówić o moim dużym pechu. Defekt, czekanie na koło, wymiana – to wszystko spowodowało, że sam dosyć daleko zostałem za wszystkimi. Normalnie w takich przypadkach sędzia mógłby przymknąć oko i pozwolić abym w kolumnie aut mógł po defekcie dołączyć do ostatniej grupy, tym bardziej, że i tak większość zawodników jadących przede mną powróciła do peletonu. Niestety, trafiłem na bardzo skrupulatnego sędziego który nie pozwolił mi na takie akcje stąd samemu nie udało mi sie dołączyć już do peletonu i zameldowałem się na mecie z ponad 8 minutową stratą. Trochę szkoda, no ale jedziemy dalej.

Na szczęście reszta kolegów z ekipy: Davide, Rutek, Tomek Kiendyś i Bartek Matysiak zameldowali się na mecie etapu w pierwszej grupie z czasem takim samym jak zwycięzca.
Jutro kolejny etap i kolejna okazja by walczyć. Miejmy nadzieję, że będzie on bardziej szczęśliwy zarówno dla mnie jak i dla reszty kolegów – zakończył Jarosław Marycz.

 

Wyniki 1.etapu, Argeles-sur-Mer – Montagnac, 223,5 km

1. John Degenkolb (Team Giant-Shimano) 5:34:01

2. Danilo Napolitano (Wanty-Groupe Gobert)

3. Sony Colbrelli ( Bardiani-CSF)

36. Davide Rebellin

78. Marek Rutkiewicz

79. Tomasz Kiendyś

89. Bartłomiej Matysiak

98. Grzegorz Stepniak 01:181

07. Piotr Gawroński 01:47

134. Nikolay Mihaylov 06:45

154. Jarosław Marycz 08:20

 

info: A.Dyszyński