Aktualności

Karpacki Wyścig Kurierów: Paluta najszybszy na 2. etapie

Michał Paluta triumfował na 2. etapie Karpackiego Wyścigu Kurierów i założył koszulkę lidera klasyfikacji generalnej. Było to drugie zwycięstwo etapowe z rzędu dla kolarzy CCC Sprandi Polkowice, po wczorajszej wygranej Alana Banaszka. 

Po dwóch odcinkach na Węgrzech, wyścig przeniósł się na Słowację. Trzeciego dnia rywalizacji kolarze ścigali się na 132-kilometrowym, górzystym etapie z miejscowości Trencianske Teplice do Stara Bystrica. Na trasie usytuowane były 4 premie górskie, a ta ostatnia oddalona była tylko 7 kilometrów od mety.

Pierwsza godzina obfitowała w próby odjazdu, ale żadna z nich nie była skuteczna. W pewnym momencie rywalizacji, na jednym z podjazdów, peleton się podzielił i na czele wyłoniła się 40-osobowa grupa z 3 kolarzami CCC Sprandi Polkowice. Na płaskim jednak stawka się ponownie połączyła i 52 kilometry przed metą wszyscy jechali razem.

Nikt nie zdołał się oderwać się również w końcówce, choć peleton mocno się przerzedził na finałowym wzniesieniu. O zwycięstwie zadecydował sprint z ok. 50-osobowej grupki i w nim najszybszy był mistrz Polsku U23, Michał Paluta. Pokonał on duet z LKT Team Brandenburg, Leona Rohde i Maxa Kantera.

Od startu staraliśmy się zabierać w większe ataki, takie które miały szansę powodzenia. Nie było sensu, byśmy byli obecni w każdej akcji, bo wszyscy na nas się oglądali. Jednym z najbardziej aktywnych kolarzy w pierwszej części zmagań był Alan Banaszek. Tempo było jednak bardzo mocne i praktycznie nikomu nie udało się wywalczyć większej przewagi.

Ostatnie 7 kilometrów to praktycznie ciągły zjazd do mety, po ostatniej premii górskiej. Razem z Piotrem Brożyną i Patrykiem Stoszem pokonaliśmy go w przerzedzonym peletonie. Wykonali oni znakomitą pracę w końcówce i ustawili mnie na bardzo dobrej pozycji, ok. kilometr przed metą.

Postanowiłem wykonać długi finisz, bo ruszyłem ok. 200-250 przed kreską i jak się okazał była to dobra decyzja.

Lubię takie sprinty, z mniejszej grupy. Wcześniej planowaliśmy też walczyć na premiach lotnych, by odrobić sekundy straty w generalce, ale było na nich bardzo nerwowo i tłoczno. Ustawione one były w takich miejscach, w których peleton jechał razem i wygrać było je ciężko.

Jestem bardzo zadowolony z tego występu, bo udało się nie tylko wygrać etap, ale też założyć koszulkę lidera. Przed nami dwa bardzo wymagające etapy, na których będziemy musieli się zmierzyć podjazdami o nachyleniu przekraczającym 20%. Obronić koszulkę nie będzie łatwo, tym bardziej, że startujemy w 5-osobowych składach i trudno kontroluje się wyścig, ale na pewno będziemy walczyć z całych sił.

Forma jest dobra i na podjazdach czuję się mocny. Również koledzy z zespołu spisują się świetnie, więc wierzę, że zdołamy dowieźć prowadzenie do samego końca.