Aktualności

Mariusz Witecki – „ciężkie dobrego początki”

O swoich wrażeniach ze startu w wyścigu Volta a Catalunya (kat. Word Tour) na swojej stronie internetowej pisze Mariusz Witecki.

Kolejny start za mną, tym razem była to zdecydowanie inna klasa wyścigu ponieważ z serii World Tour. Catalunya była dla nas bardzo ważnym sprawdzianem, wiedzieliśmy że będzie ciężko bo w poprzednim sezonie nie mieliśmy dużej możliwości na jazdę w wyścigach na najwyższym poziomie, do tego wcześnie zakończony sezon powoduje, że początek jest dla nas wyjątkowo ciężki, ale jak to mówią „ciężkie dobrego początki” i myślę, że w naszym przypadku tak właśnie będzie.
Dla mnie wyścig rozpoczął się wyjątkowo niedobrze, ponieważ na dwa dni przed startem dopadła mnie grypa żołądkowa, albo jakiś inny podobny wirus, przez który miałem cały dzień z życia wyjęty. Problemy żołądkowe z wymiotami, do tego w nocy gorączka, na szczęście w sobotę mnie puściło, i miałem „całe” dwa dni, żeby choć trochę dojść do siebie. Wyścig od startu był bardzo szybki, od pierwszego etapu od kilometra ”0” były non-stop ataki, miałem wrażenie, że każdy chce uciekać, co powodowało, że tempo było naprawdę mocne i tak praktycznie cały wyścig jak nie było szybko po płaskim to było mocno pod górę. Kilometry na takiej prędkości przejechane na Katalonii na pewno będą procentowały już na następnych startach. Teraz trochę odpoczynku, po drodze w weekend dwa krótkie starty, w sobotę kryterium w Dzierżoniowie, a w niedziele Sobótka. Starty te jednak potraktuję treningowo
i skupię się na tym aby cało dojechać do mety, ponieważ z doświadczenia wiem, że na początku sezonu jest tam bardzo nerwowo, każdy czuję się silny i jest pełen werwy po zimie. Zazwyczaj nie zwracając uwagi na resztę niektórzy kolarze pchają się za wszelką cenę do przodu powodując przy tym kraksy, których co roku w Sobótce nie brakuje. Następnym ważnym startem będzie Giro del Trentino, na którym noga powinna być już dużo lepsza, a co za tym idzie również nasze wyniki też powinny być zadowalające.