Aktualności

Mariusz Witecki: „Dzięki, że mieliśmy komu kibicować”

Ekspert Tour de Pologne, Mariusz Witecki (CCC Polsat Polkowice) podzielił się swoimi uwagami i spostrzeżeniami po ostatnim, 7 etapie wyscigu Tour de Pologne z metą w Krakowie.

68. Tour de Pologne przeszedł do historii, zapamiętamy go z ucieczek Polaków na każdym etapie i przede wszystkim z walki o zwycięstwo do ostatniego metra co jest bardzo rzadko spotykane w wyścigu etapowym tej kategorii.

Siódmy krótki, kręty etap po ulicach Krakowa (na szczęście nie padało) i dziś podobnie jak wczoraj oglądaliśmy „Moraja” Jacka Morajko w akcji, początkowo jechał z reprezentantem Polski Michałem Podlaskim, który jednak nie wytrzymał narzuconego tempa przez „Moraja” z przodu i „puścił koło”, ale brawo za ambicje.

Przez dłuższy czas Jacek utrzymywał się na prowadzeniu, ale zainteresowani lotną premią nie pozwolili mu zrobić dużej przewagi, tak aby móc go dojść przed nią. Przed premią po tym jak peleton wchłoną „Moraja” próbował atakować „Maniek” Tomasz Marczyński, ale dopiero po finiszu na premii peleton pozwolił mu „trochę” pouciekać razem z Oliveirą.

Scenariusz na ten etap mógł być tylko jeden i taki był, finisz z grupy „Maniek” został dogoniony na około 3 km do mety i po raz czwarty oglądaliśmy cieszącego się Marcela Kittela, tym razem jednak razem z nim cieszył się Peter Sagan który drugim miejscem zapewnił sobie zwycięstwo w całym wyścigu.

Oceniając cały wyścig trzeba pochwalić postawę wszystkich Polaków. Chłopaki z reprezentacji kończyli wyścig w okrojonym składzie – nie wszyscy chyba są gotowi na ściganie na tym poziomie – ale za to z koszulką najaktywniejszego kolarza Adriana Kurka, siódmym miejscem w „generalce” „Huzara” Bartka Huzarskiego.

Ekipa CCC Polsat Polkowice była codziennie bardzo aktywna i widoczna od pierwszego do ostatniego etapu chłopcy byli we wszystkich ucieczkach „dnia”, a „Rutek” na królewskim etapie zaryzykował ze zjazdu bo chciał wygrać, a nie czekać do końca bo to by mu nie pomogło. Według mnie po raz kolejny pokazuje, że jest bardzo dobrze przygotowany do tego wyścigu i walczy za każdym razem o zwycięstwo dając wszystko z siebie. Mimo niepowodzenia ataku i tak kończy wyścig w pierwszej „10”, a gdyby nie ta feralna strata z Cieszyna miałby miejsce w pierwszej „5”.

Mimo bardzo ambitnej jazdy całej drużyny CCC pozostał mały niedosyt, bo tak aktywnej jeździe chłopaków należało się jakieś zwycięstwo, już nawet nie mówię tu o „generalce”, ale etap lub jakaś koszulka… Ale gratulacje chłopaki i dzięki za to, że mieliśmy komu kibicować cały tydzień.

Na słowa uznania zasłużył jeszcze „Goły” Michał Gołaś zwycięzca klasyfikacji na najlepszego górala, który bardzo dobrze pojechał wczorajszy etap i zwyciężył bezapelacyjnie. Liczyłem trochę więcej na Przemka Niemca, bo praktycznie nie widzieliśmy go na wyścigu, co prawda był w czwarty na szóstym etapie, co na pewno jest dobrym osiągnięciem, ale w „generalce” trochę jednak brakło.

Ogólnie patrząc wyścig był udany dla Polaków, duża liczba na starcie przełożyła się na to, że mogliśmy ich częściej oglądać w ucieczkach, dwie koszulki trafiły w „nasze” ręce, w klasyfikacji generalnej dwóch w pierwszej dziesiątce, albo trzech w „jedenastce”. No i aż czterech Polaków na najcięższym etapie przyjechało na metę z najlepszymi, tak więc śmiało można ten Tour zaliczyć do udanych.

Pozdrawiam „Witek” Mariusz Witecki

źródło: s24.pl