Aktualności

Mariusz Witecki: ”Zjechał w swoim stylu”

Ekspert Tour de Pologne, Mariusz Witecki (CCC Polsat Polkowice) podzielił się swoimi uwagami i spostrzeżeniami po kolejnym, królewskim 6 etapie wyscigu z metą w Bukowinie Tatrzańskiej.

Góry, góry i ponad 200 km do przejechania, ponad 4000 m przewyższenia, a w klasyfikacji generalnej mamy sekundowe straty co zapowiada jutro walkę. Na jedynej lotnej premii oczywiście, bo 3 sekundy, które są do zgarnięcia mogą zdecydować o zwycięstwie w całym wyścigu.

Dzisiaj podobnie jak na całym wyścigu oglądaliśmy ucieczkę tylko tym razem 10-osobową i znowu mieliśmy naszych reprezentantów „Moraja” Jacka Morajko i „Gołego” Michała Gołasia, który jechał bardzo dobrze i po tym etapie zapewnił sobie zwycięstwo w klasyfikacji na najlepszego górala. Brawo!!!

Zapowiadająca się walka na premii, w którą na pewno będzie celował Peter Sagan i Marco Marcato mający tylko 3 sekundy straty w „generalce”, powinna też zapewnić koszulkę najaktywniejszego kolarza Adrianowi Kurkowi.

Warto było dzisiaj czekać na decydujący podjazd pod Gliczarów, niewiele zabrakło „Rutkowi” Markowi Rutkiewiczowi, żeby przetrzymał „koła” Martinowi a wtedy zdecydowanie łatwiej by im było dojechać do mety. Naprawdę szkoda, bo było widać że „Rutek” był bardzo zmotywowany i należało mu się miejsce na podium w tym wyścigu. Zresztą udowodnił to i podjął walkę, zjechał w swoim stylu ze zjazdu, dużo ryzykował bo było wąsko, a prędkość była bardzo duża. Może gdyby miał kogoś kto da mu zmianę pod górę, to dojechał by do mety, ale gdzie znaleźć takiego „wariata” ze zjazdu jak Marek…?

Dawno w Tour de Pologne nie widzieliśmy na ciężkim etapie aż tylu Polaków z przodu. Czwarte miejsce Przemka Niemca, na duże słowa pochwały i „respekt” zasłużył sobie Paweł Cieślik, który finiszował na doskonałym ósmym miejscu co jest chyba największym zaskoczeniem tego dnia. Ścigałem się z Pawłem przez dwa lata w jednej drużynie i wiem, że ma on duże predyspozycje do jazdy w górach a dzisiaj to udowodnił. Mam nadzieję, że zaprocentuje to i podpisze kontrakt na przyszły rok z dobrą ekipą, czego serdecznie mu życzę.

Po za tym „Rutek” po solowej akcji, która kosztowało go dużo sił, zdołał przyjechać na dobrym trzynastym miejscu, a zaraz za nim finiszował „Huzar” Bartek Huzarski, co dało mu siódme miejsce w „generalce”. „Rutek” jest dziesiąty i gdyby nie sekundy stracone w Cieszynie było by miejsce w pierwszej piątce.

Jutro ostatni, płaski etap po krętych ulicach Krakowa. Możliwe, że znowu pójdzie odjazd, ale powinien zostać on skasowany przez Liquigas, który na pewno będzie chciał na premię rozprowadzić Petera. No, a na mecie… ponownie Marcel Kittel…?

Pozdrawiam „Witek” Mariusz Witecki

Źródło: „tdp2011.s24.pl”