Aktualności

Michał Paluta podsumowuje sezon 2016

Michał Paluta to jeden z największych polskich talentów kolarstwie szosowym. Dwukrotny mistrz kraju orlików ma na koncie już kilka startów w największych światowych imprezach i jest na dobrej drodze, by w przyszłości meldować się w nich na podium.

Czy jesteś zadowolony z swoich postępów jakie poczyniłeś w tym sezonie?

Tak, jestem zadowolony. Odkąd przeszedłem do grupy CCC Sprandi Polkowice z każdym rokiem robię krok do przodu. Szczególnie zeszły sezon, w którym miałem okazję ścigać się w kilku bardzo dużych wyścigach, był wyjątkowy pod tym względem. Z roku na rok poznaję się też coraz lepiej z moim trenerem Luką Quinti, a on coraz lepiej poznaje mój organizm. Wszystko idzie w bardzo dobrym kierunku i mam nadzieje, że dalej będę to kontynuował.

W sezonie 2016 miałeś okazję rywalizować w największych wyścigach UCI World Tour, takich jak Ronde van Vlaanderen, czy też Tour de Pologne. Jak ocenisz swoją postawę w tych imprezach?

Moim zadaniem na te wyścigi była pomoc bardziej doświadczonym kolegom z zespołu. Zebrałem w nich dużo doświadczenia i myślę, że teraz kolejne starty na tym poziomie będą już nieco łatwiejsze. Im częściej będę rywalizować z światową czołówką, tym większe będę robił postępy.

Wyścig dookoła Flandrii był niezwykle ciężki. Średnie tętno z całego wyścigu miałem prawie tak samo wysokie, jak podczas godzinnego wyścigu przełajowego. Cały następny dzień spędziłem w łóżku – tak mój organizm odczuł ten wysiłek. Myślę, że na poziom rywalizacji wpłynął też fakt, że była to 100.edycja i bardzo wielu kolarzy nastawiało się na zwycięstwo.

Tour de Pologne też należał do jednego z najcięższych wyścigów roku. Nie zapomnę etapu do Zakopanego, gdy w zimnie, deszczu, na bardzo trudnej trasie, spędziliśmy na rowerze ok. 7 godzin. Coś strasznego. Nakładałem na siebie tylko kolejne warstwy ubrań. Nogi i całe ciało odmawiało posłuszeństwa i pedałowałem już tylko głową. Ten etap ukończyłem tylko dzięki psychice.

Przypomnijmy sobie Twoje tegoroczne sukcesy. W pierwszej części sezonu wygrałeś etap Karpackiego Wyścigu Kurierów – jak wspominasz tamten dzień?

Karpacki Wyścig Kurierów zawsze mi odpowiadał. Jest górzysty, ale nie ma na trasie bardzo długich podjazdów. Poza tym w części prowadzi po polskiej ziemi, co też jest elementem dodatkowo motywującym.

Etap, który zdołałem wygrać, miał pasującą mi końcówkę. 7 kilometrów przed metą był podjazd i wiedziałem, że zaczną się tam ataki i stawka się porwie. I faktycznie, grupa przerzedziła się do ok. 15-20 kolarzy. Potem na zjeździe dojechało kolejnych 30. W tej grupie miałem kilku kolegów z ekipy, którzy wykonali w końcówce ogromną pracę. Wyszli na czoło i przez ostatnie 2-3 kilometry praktycznie nikt nie był w stanie wyjść nam z koła. Na metę rozprowadzili mnie idealnie.

Zakończyłeś wyścig na 2.miejscu w klasyfikacji generalnej. Była szansa na zwycięstwo? 

Szanse były, ale bardzo dużo rozgrywało się na premiach lotnych, a najgroźniejsi rywale byli ode mnie szybsi. Wiele mógł zmienić ostatni etap, ale zostaliśmy na nim źle poprowadzeni i straciliśmy szansę na walkę o bonifikaty. Grupa się podzieliła, ja byłem z przodu, a z tyłu zostało kilku zawodników z czołówki generalki. Niestety przez błąd pilota zrobiliśmy ekstra 30 kilometrów i przyjechaliśmy 20 minut za grupą, nad którą wcześniej mieliśmy 10 minut przewagi.

Potem był dobry występ w Wyścigu Pokoju – jak wspominasz ten wyścig?

Bardzo podoba mi się ten wyścig, choć ten najcięższy etap, z 13-kilometroym podjazdem, dał mi w kość i trochę na nim straciłem. Byłem jednak 3. pierwszego dnia imprezy, co jest bardzo dobrym wynikiem. Rywalizacja odbyła się na wymagającej rundzie i stawka mocno się rozciągała. Końcówka była ciężka i nietypowa.  Po długim zjeździe, 350 metrów przed metą był nawrót i tam trzeba było praktycznie wyhamować do zera, jak w przełajach. Ostatnie metry prowadziły pod górę, co mi odpowiadało. Doświadczenie z cyclo crossu też okazało się być przydatne.

No i potem bardzo udane mistrzostwa Polski w Świdnicy, gdzie w bardzo trudnym terenie obroniłeś tytuł w wyścigu ze startu wspólnego i zdobyłeś srebro w jeździe na czas. 

Tak, mistrzostwa Polski były jednym z głównych celi sezonu i cieszę się, że udało się w pełni go zrealizować. Z drugiego miejsca w czasówce też byłem zadowolony, bo Patryk zdobył złoto. Po cichu liczyliśmy, że uda się zająć całe podium. Najważniejsze było jednak to, by koszulka trafiła do naszej drużyny.

W przyszłym roku będę miał jeszcze jedną okazję, by wygrać mistrzostwo kraju w jeździe indywidualnej.

Na koniec sezonu jechałeś w Tour de l’Avenir i mistrzostwach Europy. Poziom trudności też był tam bardzo wysoki.

W Tour de l’Avenir byłem liderem reprezentacji na pierwszych etapach. Na ostatnich czterech, górskich, każdy już jechał tyle ile był w stanie. Nie byliśmy niestety gotowi do ścigania na takiej wysokości. Etapy rozpoczynały się 2500 m n.p.m, a kończyły grubo powyżej 3000. Trasa nas wykończyła – etapy po 120km długości i 4500m przewyższenia zrobiły swoje. Mam nadzieje, że za rok znowu będę miał możliwość startu i wykorzystania doświadczenia, które zdobyłem. Tour de l’Avenir to jeden z moich między-celów, gdyż ten główny to mistrzostwa świata w Bergen. Jest tam na rundzie ciężki, ale nie bardzo długi, podjazd. Trasa jest techniczna, są bruki i jest duża szansa, że będzie padać, bo podobno w Bergen jest deszczowo 300 dni w roku. Ściganie w zimnie nie jest dla mnie problemem, o ile jest się do tego przygotowanym od samego początku.

Czy wiesz już w którą stronę chcesz pokierować swoja karierę? W jaką specjalizację kolarską?

Nie chciałbym na tak wczesnym etapie wybierać kolarskiej specjalności i się na nią ukierunkowywać. Na razie chciałbym cechować się wszechstronnością, bym mógł wspierać bardziej doświadczonych liderów zespołu. Nie ukrywam jednak, że lubię profile wyścigów klasycznych – szybkie, z krótkimi, ale ciężkimi podjazdami. Myślę, że to jest mój największy atut. Nie chciałbym też zatracić swoich umiejętności w jeździe na czas.

Na jakie wyścigi nastawiasz się w sezonie 2017?

Wcześniej wspominałem o mistrzostwach świata. Bardzo istotne będą dla mnie także mistrzostwa Polski, wiosenne wyścigi w Polsce oraz wyścigi jednodniowe zagranicą.

Do nowego sezonu będę przygotowywał się trochę inaczej niż poprzednio, bo już w grudniu będę w Hiszpanii, co pozwoli mi więcej czasu spędzać na rowerze.