Aktualności

Owsian: „Mam nadzieję, że moja ucieczka nie poszła na marne”

Podczas dzisiejszego etapu wyścigu Ruta del Sol, Łukasz Owsian (CCC Polsat Polkowice) uczestniczył w ucieczce dnia. A tak o niej opowiada.

Na odprawie technicznej przed startem do 1.etapu, dyrektor sportowy Piotr Wadecki postawił przed nami zadania, z których wynikało, że od samego startu mamy być czujni i „zabierać się” do każdej z możliwych ucieczek – opowiada Łukasz Owsian. Pozostali kolarze w peletonie mieli zapewnić maksymalny komfort jazdy naszym liderom: Davidowi Rebellinowi i Tomkowi Marczyńskiemu aż do ostatniego finałowego podjazdu.

Tuż po starcie, po przejechaniu zaledwie kilku kilometrów trasy etapu, zauważyłem, że na czele peletonu zaczęła się szykować jakaś akcja. Na szczęście było dość blisko i kiedy nastąpił pierwszy skok, natychmiast ruszyłem do przodu. Jak się okazało do przodu skoczyło jeszcze kilku kolarzy tak, że utworzyła się nasza 11-osobowa grupka. Na szczęście peleton odpuścił sobie pogoń za nami i z minuty na minutę robiliśmy przewagę. Przez większość trasy nasza współpraca układała się idealnie. Wszyscy wychodzili na zmiany i równo pracowali, co spowodowało, że nasza przewaga urosła prawie do 7 minut.

Na samym początku naszej ucieczki, podjechał do mnie dyrektor i dał mi kilka wskazówek. Uznał, że ta ucieczka może długo jechać przed peletonem, co powinienem wykorzystać. Przy nadarzającej się okazji miałem próbować finiszować na górskich premiach. Ponieważ jak się okazało większość zawodników z ucieczki próbowało zdobywać punkty na górskich premiach, więc odpuściłem sobie i zacząłem oszczędzałem siły na dalszą jazdę. Na jakieś 50 kilometrów do mety już część zawodników miała dość uciekania, omijali zmiany i nie chcieli do końca współpracować. Podkręciliśmy tempo jazdy, tak żeby zostali najmocniejsi.

Kiedy dojeżdżaliśmy do górskiej premii usytuowanej na 30 kilometrów do mety, znowu zaczęły się ataki i walka o punkty. Jechałem cały czas swoim mocnym, równym tempem aż do samego końca podjazdu. Jak się później zorientowałem zostało nas tylko czterech. Pozostali zostali daleko w tyle.Wtedy zaświtała myśl, że być może z ta czwórką uda się dojechać do mety. Powiedziałem współtowarzyszom ucieczki, że musimy iść na maksa swoich możliwości to wówczas mamy szanse dojechać. Jednak i oni mieli już dość, więc na ostatnim podjeździe przed metą zaatakowałem sam. Dojechałem do końca podjazdu i niestety na 8 km przed metą doszedł mnie peleton – mam nadzieję, że kiedyś mnie nie dogonią;).

Na bardzo dobrym 3.miejscu zakończył dzisiejszy etap Davide Rebellin więc założenia taktyczne na ten etap zostały wykonane. Mam nadzieję, że i moja ucieczka nie poszła na marne i pośrednio pomogła naszemu liderowi – zakończył Łukasz Owsian.