Aktualności

Paterski: ” dawno nie unosiłem rąk do góry w geście zwycięstwa”

Maciej Patreski (CCC Polsat Polkowice) zainaugurował sezon kolarski 2014 w Polsce, wygrywając wyścig otwarcia w Sobótce – „Ślężański Mnich”.

To dzisiejsze zwycięstwo bardzo mnie cieszy, ponieważ dawno nie było takiej sytuacji, żebym mógł podnieść ręce do góry w geście zwycięstwa. Właśnie dzisiaj nadszedł ten czas, z czego bardzo jestem szczęśliwy. Wyścig był naprawdę ciężki. Na całym dystansie dochodziło do licznych ataków, było mnóstwo akcji, nie było chwili na odpoczynek – powiedział na mecie zwycięzca „Ślężańskiego Mnicha”, Maciej Paterski.

Bardzo nam zależało by ten wyścig wygrać. Cała ekipa dzisiejszego dnia pojechała wyśmienicie. Wszyscy wykonali kawał dobrej roboty a szczególnie napracował się Marek Rutkiewicz, który inicjował, atakował i zabierał się do prawie wszystkich odjazdów.Na ostatniej rundzie, kiedy peleton był już nieco przerzedzony a kolarze z innych ekip bardzo zmęczeni pilnowaniem i kasowaniem naszych odjazdów, ja postanowiłem zaatakować. Ten podjazd przy mecie jest odcinkiem bardzo selektywnym i właśnie tam można przeprowadzić akcję. Udało mi się odjechać od grupy i zdobyć kilkanaście sekund przewagi. Kiedy pokonywałem ostatnie metry zauważyłem, że peleton jest dość daleko za mną, co pozwoliło mi bezpiecznie minąć linię mety wyścigu. Ja i cała ekipa jesteśmy bardzo zadowoleni – zakończył Maciek Paterski.

Z 28 sekundową stratą do zwycięzcy, peleton na metę wyścigu przyprowadził kolega klubowy Maćka, Bartłomiej Matysiak. Zacięty pojedynek o drugie miejsce stoczył z młodym zawodnikiem ekipy ActiveJet, Pawłem Franczakiem. A tak opowiada o rywalizacji na trasie.

Od samego startu wiele ataków i prób odjazdów, które w końcówce wyścigu zostały skasowane przez ekipy które nie miały w nich swojego przedstawiciela. Duże zamieszanie w peletonie zrobiła duża kraksa w której uczestniczyło kilku chłopaków od nas (Morajko, Honkisz, Kurek). Ja próbowałem jechać bardzo czujnie i zabierać sie we wszystkie większe odjazdy. Po głowie cały czas „chodziła” mi myśl, że dzisiaj do mety może dojechać cała grupa i o zwycięstwie może zadecydować finisz z grupy. Gdyby wyścig tak się ułożył, ustaliliśmy z chłopakami, że ja będę oszczędzał się na końcówkę i zafiniszuję. Ten podjazd na finisz w Sobótce bardzo mi odpowiada. Lubię takie finisze które są na podjazdach dość ciężkie, ale niezbyt długie co potwierdziłem wygranym finiszem z grupy.

Wielkie gratulacje dla Maćka, który pojechał na solo i wygrał, co tu w Sobótce wcale nie jest takie łatwe. To był dobry weekend dla całej naszej ekipy – zakończył Bartek Matysiak.