Aktualności

Paterski: Skupiam się na wyścigach jednodniowych

Maciej Paterski ma za sobą być może najlepszy sezon w karierze. Sięgnął w nim po wymarzone zwycięstwo w wyścigu klasy World Tour. Wciąż ma jednak apetyt na więcej i postara się, by sezon 2016 był jeszcze lepszy. 

Jak spędziłeś okres po sezonie? Była okazja, by wybrać się na wakacje?

Czas był, ale wolałem zostać w domu. Po całym sezonie startów i podróży, nie miałem już ochoty na żadne wyjazdy. Poświęciłem ten okres na porządną regenerację, bo sezon był ciężki i te ostatnie, jesienne wyścigi dały mi się we znaki. Do treningów powróciłem na początku listopada. Sporo ćwiczyłem na siłowni, ale nie brakowało też roweru.

W grudniu wyjechałeś na Gran Canarię. To zaczyna być Twoja tradycja przedsezonowa?

Wcześniej, za czasów jazdy w Liquigasie, grudzień spędzałem zwykle we Włoszech. W zeszłym roku zdecydowaliśmy z Bartkiem Matysiakiem, że pojedziemy na Wyspy Kanaryjskie i bardzo nam się tam spodobało. Są tam nie tylko świetne tereny do treningów, idealna pogoda, ale jest też co robić, po tych kilku godzinach na siodełku. Tym razem pojechaliśmy w trójkę, razem z Bartkiem i Grzegorzem Stępniakiem.

W styczniu odbyło się zgrupowanie całej ekipy w Calpe. Jak oceniasz po nim swoją dyspozycję?

Zeszły rok kosztował mnie sporo sił i dużo czasu zajęła mi pełna regeneracja. Na Gran Canarii i w Calpe rozkręcałem jednak nogę i czuję teraz, że wszystko wraca do normy. Czuję się dobrze i z niecierpliwością czekam na pierwsze wyścigi.

Gdzie zadebiutujesz w sezonie 2016?

Zacznę od wyścigów w Hiszpanii, czyli Volta a la Comunitat Valenciana, Vuelta Ciclista a la Region de Murcia, Clasica de Almeria i Ruta del Sol. Chciałbym tam zabierać się w ucieczki i przestawić organizm na wyższe obroty. Przed rokiem byłem w Murcji 6. Odpowiada mi tamtejsza końcówka i liczę, że ponownie uda się coś ugrać. Etapówka Ruta del Sol jest bardzo ciężka, górzysta, ale tam też będę szukać swojej szansy w akcjach zaczepnych.

Później pojadę Strade Bianche, Tirreno-Adriatico i Mediolan – San Remo. Zależy mi szczególnie na tych dwóch włoskich klasykach, bo odpowiadają mojej charakterystyce. W tym roku nie wystartuję w Katalonii, gdzie przed rokiem wygrałem etap, by nie przesadzać z liczbą dni wyścigowych w krótkim odstępie czasu.

Brakuje ci już rywalizacji i atmosfery wyścigowej?

Tak. Okres pomiędzy sezonami jest długi, a treningi bardzo żmudne i po jakimś czasie robi się po prostu trochę nudno. Myślę, że jestem już na tyle dobrze przygotowany, by przystąpić do pierwszego startu. Nie mam się czego obawiać.

Jakie masz cele na ten sezon?

W tym roku nie jedziemy Giro d’Italia, więc skupiam się głównie na wyścigach klasycznych. Już mamy potwierdzony start w Strade Bianche i Mediolan-San Remo, ale po cichu liczymy też na zaproszenie na kilka bardzo prestiżowych kwietniowych jednodniówek. Jeśli uda się je uzyskać, to bardzo chciałbym się w nich pokazać.

W ubiegłorocznym Amstel byłem 9. i ten wynik bardzo mnie podbudował psychicznie. Dał mi więcej radości, niż niejedno zwycięstwo. Jeszcze kilka lat temu nie wyobrażałem sobie, że jestem w stanie rozpocząć ostatni podjazd z najlepszymi, mieć siły na atak w końcówce i finisz w pierwszej „10”.  Teraz wiem, że jestem w stanie to osiągnąć.

Czy zmienisz coś w przygotowaniach w tym sezonie?

W zeszłym roku brakowało mi tych 7-10 dni w połowie sezonu, w których mógłbym odstawić rower, odpocząć i zregenerować się przed drugą częścią. Było sporo ważnych startów, które trudno było odpuścić. Wiem z czasów spędzonych w Liquigasie, że takie przerwy dobrze wpływają na moją formę. Odłożenie roweru na hak na tydzień pozwalał mi zbudować drugi szczyt formy w sezonie i był on nawet wyższy niż ten pierwszy. Chciałbym powrócić do tych praktyk.

Myślisz o igrzyskach w Rio de Janeiro?

Oczywiście występ w igrzyskach to marzenie każdego sportowca, również moje. Żeby zasłużyć na powołanie trzeba będzie się dobrze pokazać na mistrzostwach Polski i Tour de Pologne – to będą wyznaczniki formy, które wskażą faworytów do reprezentacji. Praktycznie jest dwóch pewniaków do kadry i o pozostałe miejsca będzie trwała zacięta rywalizacja. Nie byłem na rekonesansie trasy w Brazylii, ale wiem, że jest bardzo ciężka. Jeśli jednak byłbym w szczytowej dyspozycji, to myślę, że byłbym w stanie albo pomóc naszemu liderowi w końcówce, albo powalczyć w odjeździe.