Aktualności

Poznajmy Marcina Mrożka

Marcin Mrożek nie jest szerzej znany polskim kibicom kolarstwa, gdyż przez większość kolarskiej kariery ścigał się we włoskich klubach. Poznajmy zatem go bliżej. 

Jak wyglądały Twoje początki w kolarstwie?

Zacząłem trenować w wieku 14 lat. W juniorach wygrywałem swoje pierwsze Puchary Polski. W pamięci pozostał mi triumf w finale PP, w Wyścigu Młodości. Bardzo ten sukces mnie zmotywował i zmobilizował do dalszej pracy. Rozpoczynałem ściganie w klubie Sokół Kęty, w kategorii U23 jeździłem w TC Chrobry Głogów, a później przeprowadziłem się do Włoch, gdzie ścigałem się przez 5 lat. Pierwsze 3 spędziłem na południu, w okolicach Neapolu, a kolejne 2 w Toskanii. Pierwszy rok był bardzo ciężki, bo nie znałem języka. Szybko nadrobiłem jednak zaległości i powoli wdrażałem się do włoskiego stylu życia. Poznawałem specyfikę ścigania na Półwyspie Apenińskim, gdzie wyścigów jest mnóstwo i na starcie staje bardzo wielu kolarzy. Raz było nas 320. Trasy wyścigów w południowych Włoszech były bardzo techniczne, a na północy więcej było odcinków górskich, z długimi podjazdami. W trzecim roku orlika często widywałem Pawła Poljańskiego, który również tam się rozwijał kolarsko.

Jakie masz hobby poza kolarstwem?

Hobby mam nietypowe, bo hoduję drzewka i krzewy ozdobne. Mam działkę, na której je sadzę i sprawia mi sporo radości widzieć, jak się rozwijają. Robie to głównie z pasji, nie z chęci zarobku. Choć po kilku latach pewnie udałoby się coś sprzedać.

Jaki jest Twój idol, autorytet?

Alberto Contador. Podziwiam go za wytrwałość i styl jazdy.

 Opowiedz o miejscowości, w której mieszkasz.

Urodziłem się w Wadowicach, ale wychowywałem się i mieszkam teraz w pobliskich w Targanicach. Często trenuje na podjeździe pod Kocierz, czy też Górze Żar, gdzie faktycznie butelki toczą się pod górę. Sam to sprawdzałam. Z tamtych okolic jest również Adrian Honkisz oraz Michał Pomietło, były kolarz Amore e Vita i mechanik w naszej ekipie.

Jakiej muzyki słuchasz przed czasówką?

Czegoś energicznego, co mnie pobudza – techno, coś typu Energy 2000.

Twój ulubiony wyścig?

Lubię się ścigać po szutrze, więc bardzo lubię Coppa Bologna. W 2013 roku wyścig ten kończył się ok. 6-kilometrowym podjazdem, właśnie po drodze szutrowej i zająłem w nim drugie miejsce. Nie ścigałem się nigdy w Strade Bianche, ale uwielbiam go oglądać i chętnie sam stanąłbym na jego starcie.

Twój dotychczasowy najlepszy dzień na rowerze, w którym idealnie trafiłeś z formą i wszystko ułożyło się po Twojej myśli?

Również Coppa Bologna, tylko ten zeszłoroczny. Zaatakowałem wtedy 35 kilometrów przed metą i dojechałem samotnie na metę. Trasa była zmodyfikowana wobec tej z 2013 i nie było na niej tylu odcinków szutrowych. Startowali wtedy wszyscy najlepsi, ale ja miałem taki dzień, że nikt nie był w stanie mnie doścignąć.

Interesujesz się innymi sportami, poza kolarstwem?

W przerwie między-sezonowej biegam. Lubię też tenis (ulubiony zawodnik Novak Djokovic) oraz  siatkówkę (Mariusz Wlazły, SKRA Bełchatów).

Jak oceniłbyś swoje umiejętności mechaniczne przy rowerze?

Byłbym w stanie własnoręcznie wykonać ok. 70-80% napraw w rowerze. Gdy jeździłem we Włoszech, często musiałem zajmować się swoim rowerem – jechałem do pobliskiego sklepu i tam go przygotowywałem do jazdy.

Ulubione social media?

Facebook i Whatsupp.

Ulubiony film?

„Pojutrze” i „Pokonać siebie”