Aktualności

Poznajmy Victora de la Parte

Victor de la Parte trafił do CCC Sprandi Polkowice po znakomitym sezonie, w którym wygrał m.in. Tour of Austria. Pochodzący z Kraju Basków kolarz to bardzo ciekawa postać. Bardzo późno rozpoczął przygodę z kolarstwem, a zaznajomił go z tym sportem bardzo utytułowany zawodnik, który 3-krotnie stawał na podium Tour de France. 

Jak wyglądały Twoje początki w kolarstwie?

Zacząłem, gdy miałem dopiero 21 lat. Wcześniej nie uprawiałem praktycznie żadnego sportu. Od czasu do czasu chodziłem na siłownie, ale nie traktowałem tego zbyt poważnie. Pamiętam, że kiedyś pożyczyłem od kolegi rower na godzinę. Nie wiedziałem wtedy nic o kolarstwie, więc cały czas jechałem „na maxa” i przyjechałem zupełnie wykończony.

Mieszkałem niedaleko Joseba Belokiego, znakomitego zawodnika, który kończył Tour de France na podium. Jesteśmy dobrymi kolegami. To on zapoznał mnie z prawdziwym kolarstwem i pomógł znaleźć pierwszy zespół amatorski. Razem trenowaliśmy, a on wyśmiewał się z mojego starego, taniego roweru.

Po ok. 6 miesiącach trenowania, pojechaliśmy razem na trening w góry i byłem w stanie utrzymać jego tempo na podjazdach. Co prawda było to kilka lat po tej słynnej kraksie, która miała miejsce podczas Tour de France 2003, więc nie był już w swojej najlepszej formie, ale i tak był pod dużym wrażeniem.

Jakie masz hobby poza kolarstwem?

Motory i samochody – lubię prędkość i ściganie na torze.

Opowiedz o miejscowości, w której mieszkasz.

Pochodzę z Vitorii, stolicy Kraju Basków. Wielu zawodowych kolarzy pochodzi stamtąd. Poza Joseba Belokim, także bracia Gonzalez de Galdeano – Igor i Alvaro.

Nie jest to zbyt duże miasto. Zimą temperatury spadają tu do ok. 2-3 stopni, ale śnieg pada bardzo rzadko. Znacznie częściej pada deszcz. Jesteśmy otoczeni przez góry i z tego powodu Baskowie są nierzadko dobrymi góralami.

Jakiej muzyki słuchasz przed czasówką?

Najczęściej Davida Guetta, albo hiszpańskiej muzyki zwanej reggaeton. Jest to połączenie regae i hip hopu.

Twój ulubiony wyścig?

Volta a Portugal. Tamtejsi kibice to prawdziwi fanatycy. Na podjazdach czujesz się jak na Tour de France, bo przy drodze stoją tysiące ludzi i wszyscy cię dopingują.

Twój dotychczasowy najlepszy dzień na rowerze, w którym idealnie trafiłeś z formą i wszystko ułożyło się po Twojej myśli?

To był mój drugi rok trenowania kolarstwa i był to amatorski wyścig. Pogoda była beznadziejna – padało, było zimno, a ja prawie zrezygnowałem z tego powodu ze startu. W końcu zdecydowałem się pojechać i okazało się, że była to bardzo dobra decyzja.

Nie miałem wtedy pojęcia o taktyce i zaatakowałem 70 kilometrów przed metą. Nikt nie był w stanie mnie dojść i sięgnąłem po zwycięstwo. Był to wyścig zaliczany do Pucharu Hiszpanii, więc obsada była mocna.

Interesujesz się innymi sportami, poza kolarstwem?

Lubię grać w tzw. padel. Jest to połączenie tradycyjnego tenisa ze squashem.  Lubię też wędrówki po górach i koszykówkę. Moja ulubiona drużyna to oczywiście TAU Cerámica Vitoria.

Jak oceniłbyś swoje umiejętności mechaniczne przy rowerze?

Praktycznie poza wymianą dętki, nie potrafię wykonać żadnych napraw przy rowerze. Wolę zostawić tę część kolarstwa profesjonalnym mechanikom.

Ulubione social media?

Facebook

Ulubiony film?

“Wolf of Wall Street