Aktualności

Rebellin: „Jestem jeszcze mocniej zmotywowany”

Davide Rebellin bardzo dobrze odnalazł się w pomarańczowym trykocie ekipy CCC Polsat Polkowice. Jaką ma „misję”, jak ocenia pierwsze starty z polskimi kolegami i czy po tylu latach na rowerze nadal lubi to, co robi? Przeczytajcie!

 

Mówisz już po polsku?

– Próbuję uczyć się choć paru słów od moich klubowych kolegów, ale to strasznie trudny język! (śmiech)

Skąd właściwie wziął się pomysł, żebyś reprezentował barwy ekipy CCC Polsat Polkowice?

– Dzięki mojemu przyjacielowi, który jest Polakiem, ale mieszka tak jak ja w Monako, nawiązałem kontakt z Piotrem Wadeckim. Bardzo spodobał mi się pomysł pracy w kraju, w którym kolarstwo rozwija się w dobrym kierunku. A poza tym, mam w Polsce wielu kibiców, którzy mnie wspierają i cieszę się, że mogę z nimi i z ekipą z ich kraju podzielić się moim doświadczeniem. Zrobię co w mojej mocy, by dostarczyć również sukcesów.

Czyli jesteś zadowolony z tej decyzji ?

– Jak najbardziej. Wróżę mojej ekipie dobrą przyszłość.

Za wami już pierwsze starty w tym sezonie. Jak oceniasz współpracę z kolegami z zespołu ?

– Szybko złapaliśmy kontakt. Podoba mi się, że chłopaki są zmotywowane i poważnie podchodzą do tego, co robią. Pech chciał, że w moim pierwszym wyścigu, czyli w Tour Mediterraneen, cała ekipa, w tym także ja, uległa zatruciu pokarmowemu. Wielu z nas musiało wycofać się z rywalizacji, przez co nie mogliśmy do końca się sprawdzić.

Ale we Vuelta a Andalucia i Vuelta a Murcia było już lepiej. Jesteś zadowolony z rezultatu?

– Nie jestem. Wprawdzie zająłem trzecie miejsce na etapie w Andaluzji, ale przez obrażenia po upadku poprzedniego dnia nie mogłem sięgnąć po zwycięstwo. Dokuczał mi ból kolana i stopy. Z kolei w Murcji też mogło być lepiej – pod koniec wyścigu miałem problemy techniczne z rowerem.

Jak oceniasz swoje przygotowanie do sezonu?

– Zimę przepracowałem bardzo dobrze. Niestety, przez problemy zdrowotne podczas Tour Med straciłem trochę sił. Ale wróciłem już do siebie i przygotowuję się sumiennie do kolejnych wyścigów.

Musisz zdawać sobie sprawę, że CCC jest ekipą drugiej dywizji i na niektóre wyścigi, które miałeś w planach może nie dostać zaproszenia. Nie przejmujesz się tym?

– Oczywiście, nie będziemy mogli wystartować we wszystkich imprezach. Z mojej strony, przede wszystkim chciałbym wziąć udział w klasykach w Belgii. Ale bez względu na to, czy to się uda, czy nie, uważam, że mamy bardzo dobry kalendarz startów.

Które z nich będą dla ciebie najważniejszym celem sezonu?

– Głównym celem jest Tour de Pologne. Ale wszystkie wyścigi, w których wezmę udział są ważne i do wszystkich podchodzę z taką samą chęcią osiągnięcia jak najlepszych wyników.

Ścigasz się już od wielu lat. Jak to robisz, że niezmiennie czerpiesz z tego taką satysfakcję?

– Jestem wciąż w kolarskim środowisku, ponieważ czuję, że z biegiem czasu jestem jeszcze mocniej zmotywowany i pasjonuje mnie to co robię – to „wykonuje” za mnie większość pracy. Dzięki tak silnej motywacji czuję też, że stać mnie jeszcze na dobre wyniki.

Przez lata twojej kariery kolarstwo chyba bardzo się zmieniło?

– Tak, przede wszystkim stało się dużo bardziej zależne od technologii, bardziej kontrolowane. Teraz ogromnie ważne jest szkolenie zawodnika, przygotowanie z użyciem konkretnych metod treningowych, obserwowanie wyników treningu przez badania… To duże różnice. Ale jedno pozostało niezmienne – konieczna jest zdolność do całkowitego poświęcenia.

 

źródło: s24.pl, rozmawiała Karolina Furlepa