Aktualności

Robert Krajewski: „na pierwszym etapie mieliśmy trochę pecha”

Pierwszy etap francuskiej etapówki Tour de Mediterraneen padł „łupem” znakomitego sprintera, Andy Greipela, który został liderem wyścigu.

Pierwszy etap wyścigu Tour de Mediterraneen (kat. 2.1 UCI) już za nami – informuje prowadzący ekipę, dyrektor sportowy, Robert Krajewski. Założeniem na ten dzień było czujnie przejechać cały etap nie odnosząc większych strat. Mimo, że trasa etapu na ostatnich 100 kilometrach była stosunkowo płaska to nie był to wcale łatwy odcinek. Od samego startu rozpoczęły się spore górki a na dodatek niezbyt korzystne warunki pogodowe. Zaczął padać deszcz, temperatura obniżyła się do 5 st. Celsjusza a na dodatek zaczął wiać silny wiatr. Na drugiej górskiej premii (44 km trasy) zawodników przywitał śnieg.

Bardzo szybko, bo już na 10 km trasy z peletonu odjechało 3 zawodników. Pracowali zgodnie i szybko uzyskali znaczną przewagę na d peletonem. Po przejechaniu górskich premii, już na zjazdach, mieli przewagę sięgająca 5 minut. Wówczas w peletonie do pracy zabrała się ekipa Andre Greipela (Lotto Belisol), która nie chciała dopuścić, aby przewaga uciekającej trójki dalej się powiększała. Na 10 km przed metą, z uciekającej trójki kolarzy nie było już śladu, a na przedzie peletonu widoczny był “pociąg“ Lotto Belisol, który w sposób bezbłędny dowiózł Andre Greipela do mety po kolejne zwycięstwo w tym sezonie.
Nasi zawodnicy, zgodnie z założeniem, starali się jechać czujnie cały etap.

Niestety, nie obyło się bez pecha. W jednej z kraks uczestniczył Mateusz Taciak (na szczęście nic poważnego się niestało). W wyniku upadku złamał przerzutkę i musiał zmieniać rower. Wraz z Adrianem Honkiszem, który został do pomocy, nie dogonili rozpędzonego peletonu. Dodatkowo, na 5 km przed metą, Nikolay Mihaylov złapał gumę i po zmianie koła również nie miał już najmniejszych szans by dogonić peleton. „Pechowcy” dojechali do mety pierwszego etapu z kilkuminutowymi stratami.

Jutro (czwartek) kolejny etap – jazda indywidualna na czas na trasie długości 24km z metą pod górę. Zapewne czasówka wstępnie „ułoży” klasyfikacje generalną wyścigu, jednak według mnie zwycięzcę wyścigu poznamy dopiero po 4 etapie z metą na Mont Faron.