Aktualności

Ruta del Sol: Szmyd najwyżej na ostatnim, „królewskim” etapie

Sylwester Szmyd był najlepszym z „pomarańczowym” na królewskim, ostatnim etapie Vuelta a Andalucia Ruta Ciclista Del Sol, zajmując 23.miejsce. Wygrał Alejandro Valverde (Movistar), który jednocześnie zapewnił sobie końcowy triumf.

Ostatni etap w Andaluzji był jednocześnie najtrudniejszym. Po pokonaniu trudnych 4 premii górskich, na zawodników czekała 14-kilometrowa wspinaczka pod Peñas Blancas. Właśnie tam miał się rozstrzygnąć wyścig i nawet jeśli ktoś stracił czas w sobotniej jeździe indywidualnej, mógł to nadrobić na tym etapie.

Na całym 170-kilometrowym odcinku było tylko 40 płaskich kilometrów, wszystkie tuż po starcie. W tym fragmencie oderwać się spróbowała 13-grupka, w której nie było kolarzy CCC Sprandi Polkowice. Peleton pozwolił jej jednak na uzyskanie zaledwie 50-sekundowej przewagi, a następnie skasował tę próbę.

Kolejny ruch, na podjeździe 1.kategorii pod Puerto del Espino, wykonało 11 zawodników, a wśród nich Sylwester Szmyd. Skład tej ucieczki był jednak zbyt silny i groźny dla grupy zasadniczej, więc ta postanowiła wchłonąć także tych uciekinierów. W trzeciej próbie ataku uczestniczyli Rubén Fernández (Movistar), Tim Wellens (Lotto Soudal) i Simon Geschke (Team Giant – Alpecin).

Na podjazdach Wellens czuł się mocniejszy od swoich towarzyszy i postanowił ruszyć solo. Jechał na czele sam, aż do zjazdu ze szczytu Peñas Blancas, na które tego dnia wjeżdżano dwukrotnie, z obu stron. Właśnie tam dołączyli do niego Jerome Baugnies (Wanty – Groupe Gobert) i Nicolas Roche (Team Sky).

Ich przewaga na poziomie 30 sekund była niewystarczająca, by myśleć o przechytrzeniu peletonu i zostali doścignięci 14 kilometrów przed końcem, u podnóża decydującej góry.

Na niej z każdym kilometrem grupa się kurczyła. Gdy w czołówce było 12 zawodników (bez kolarzy w pomarańczowych strojach) do przodu wystrzelił Alejandro Valverde (Movistar). Hiszpan odjechał na 40 sekund, a na końcowych 3 kilometrach gonili go Teyaj van Garderen (BMC Racing), Bauke Mollema (Trek – Segafredo) i Rafał Majka (Tinkoff). Trójka ta nie była w stanie zredukować różnicy i Valverde mógł się na mecie cieszyć nie tylko z triumfu etapowego, ale też z końcowego zwycięstwa w klasyfikacji generalnej. Odrobił on 22 sekundy, które tracił przed etapem do van Gerderena, gdyż na „kresce” okazał się on szybszy od Amerykanina o 48 sekund. Mollema zajął na szczycie 2., a Majka 3. miejsce.

Sylwester Szmyd zameldował się na górze na najwyższej pozycji z „pomarańczowych” – 23., ze stratą 4:15. Felix Grosschartner został natomiast najwyżej sklasyfikowanym kolarzem polkowickiej ekipy w klasyfikacji generalnej. Uplasował się na 25. miejscu.