Aktualności

Rutkiewicz: „Finisz był ułożony pod Belgów”

Startu w mistrzostwach świata w Kopenhadze co prawda Marek Rutkiewicz nie miał w planach, ale w ostatniej chwili został powołany do reprezentacji Polski. Mimo tego „Rutek” we wspólnym najlepiej z „naszych”. Został sklasyfikowany na 28. pozycji.

Bardzo dobrze pokazali się również Michał Kwiatkowski oraz Maciej Paterski, którzy zajęli odpowiednio miejsce 31. oraz 38. Już dawno nie zanotowaliśmy tak niezłego występu na światowym czempionacie.

– Krótkie pytanie: jesteś zadowolony z miejsca w top 30 ?

Myślę, że tak. Nie byłem w kadrze faworytem na ten wyścig. Stawialiśmy bardziej na Michała Gołasia oraz „Kwiatka”. Razem z Maciejem Paterskim mieliśmy próbować zabierać się w akcje na podjazdach. Mieliśmy być wszędzie, tam gdzie trzeba było być. I tam byliśmy. Sprint był ułożony typowo pod Belgów. Trochę szkoda, że w końcówce nie udało się zafiniszować Kwiatkowskiemu, ale był on już zmęczony przepychaniem się przez peleton. Wiadomo, że nie dysponujemy takim pociągiem jak kadra Belgii czy Włoch. We dwójkę nie byliśmy w stanie zrobić dla niego więcej. Summa summarum sądzę, że był to dobry wyścig.

– Ta kraksa na 12. rundzie pomieszała wam plany taktyczne. W drugiej grupie, która następnie próbowała was gonić, znaleźli się Michał Gołaś, Bartosz Huzarski oraz Maciej Bodnar. Z nimi byłoby wam łatwiej przebić się przez szeregi Belgów, Francuzów czy Włochów.

Całe szczęście naszego tria ta kraksa wydarzyła się tuż za naszymi plecami, a raczej obok nas. Widziałem jeszcze, jak Thomas Voeckler został zepchnięty na barierki. Jakimś cudem zdołał zachować kontrolę i nie upaść. Pozostali mieli pecha. Myślałem jednak, to tylko taki mały wypadek i peleton jedzie nadal razem. Potem dopiero się odwróciłem i zobaczyłem, że to koniec grupy… Ci, co kręcą z przodu, zawsze mają większe szanse. W szczególności na tak krótkiej rundzie i na takim wyścigu, jakim są mistrzostwa świata jest lepiej trzymać się w czołówce. Krótki moment nieuwagi, dekoncentracji i cały peleton się dzieli, co widzieliśmy dzisiaj. Szkoda, że nam to też się przytrafiło.

– Mistrzostwa świata zaliczone, powoli sezon się kończy. Jakie terminy zakreśliłeś sobie jeszcze na czerwono w terminarzu ?

W przyszłym tygodniu mamy jeszcze dwa klasyki. Jeden we Francji, a drugi w Niemczech, lecz potraktujemy je ulgowo. Będzie to oficjalne zakończenie sezonu dla CCC Polsat Polkowice. Tym bardziej, że w piątek cała drużyna jedzie na wesele do Mateusza Taciaka (śmiech) Potem rozpocznę roztrenowanie.

źródło: s24.pl