Aktualności

Stępniak: „Nie ukrywam, że TdP to moje marzenie”

Grzegorz Stępniak, sprinter ekipy CCC Polsat Polkowice, po swoich ostatnich sukcesach odniesionych podczas wyscigu Bałtyk-Karkonosze Tour, udzielił obszernego wywiadu portalowi s24.pl. Oto co powiedział.

Jeśli dochodzi w polskich wyścigach do sprintu z grupy, to praktycznie możemy brać w ciemno, że zwycięzcą dnia zostanie Grzegorz Stępniak. Ostatnio młody reprezentant CCC Polsat Polkowice triumfował na czterech etapach Bałtyk-Karkonosze Tour, a już za tydzień zmierzy się z innymi sprinterami w Berlinie.

Gratulacje, jesteś najlepszym polskim sprinterem…

– Dziękuję (śmiech). Miło, że tak myślisz.

Wystarczy spojrzeć na liczby. Ten sezon bardzo dobrze się dla ciebie układa. Dwa wygrane etapy w Hellena Tour, aż cztery w Bałtyk-Karkonosze Tour, do tego udany występ w Tour of Turkey. Spodziewałeś się tego?

– Wiedziałem, że mam za sobą dobrze przepracowaną zimę, nasz klub CCC Polsat Polkowice zapewnił nam bardzo dobre warunki. Całą zimę przebywaliśmy w ciepłej Hiszpanii, wyniki musiały przyjść. Do tej pory było dobrze, a mam nadzieję, że to dopiero początek.

To twój drugi rok w peletonie, drugi w koszulce CCC Polsat Polkowice, ale pierwszy w drugiej dywizji. Odczuwasz jakieś zmiany w porównaniu do sezonu 2012?

– Różnica to przede wszystkim starty w dobrych wyścigach. Od kiedy jesteśmy w drugiej dywizji otworzyły nam się drzwi do światowego peletonu. Dzięki temu możemy podnosić swój poziom. Do tej pory nie osiągnęliśmy wielkich sukcesów na arenie międzynarodowej, ale te wyścigi zaprocentują w przyszłości. Wiem to…

CCC Polsat Polkowice nieźle się wzmocnił. Macie Davide Rebellina, przyszli Jacek Morajko, Adrian Kurek, Jarek Marycz, dominujecie ściganie na krajowym podwórku. I macie na koncie kilka niezłych występów zagranicą. Jaka atmosfera panuje w ekipie?

– Uważam, że nasz dyrektor bardzo dobrze skompletował skład. Davide to 100% profesjonalista, można się wiele od niego wiele nauczyć, Maryś (Marycz, przyp. red.) dba o dobry nastrój w ekipie, do tego jest świetnym kolarzem. Kuras (Kurek, przyp. red.) z Morajem (Morajko, przyp. red.) też nie zawodzą. Atmosfera w ekipie jest bardzo dobra, co pozwala nam osiągać dobre wyniki.

Masz jakiś swój patent na sukces? Kogo się najbardziej obawiasz w masowym sprincie?

– Niestety nie mam żadnego patentu (śmiech). Bartek Matysiak ma chyba jakiś, bo on zajmuje się wszystkim. Ja finiszuję ostatnie 200 m i jakoś wychodzi (śmiech). Musiałbyś zapytać Bartka, jak on to robi. Jeśli chodzi o polski peleton, to na pewno Konrad Dąbkowski (BDC-MarcPol) jest zawodnikiem, na którego trzeba uważać.

Postawiłeś sobie jakieś konkretne cele na ten sezon?

– Tak. Chciałbym wygrać jakiś dobry zagraniczny wyścig, w którym będą sprinterzy z WorldTour – to jest mój cel nr jeden. Najbliższa okazja już 9 czerwca w Berlinie (na ProRace, przyp. red.). Miałem przed tym wyścigiem szlifować formę w Estonii, niestety po BKT złapała mnie choroba i teraz mam kilka dni przerwy.

Patrzysz na Tour de Pologne? Właśnie tam będzie szansa zmierzenia się ze sprinterami z WorldTouru…

– Szczerze, to nie widzę dla siebie miejsca w TDP. Wyścig jest dla zawodników dobrze jeżdżących po górach, sprinterzy będą mieli mało do powiedzenia. Nadzieja jednak pozostaje. Nie ukrywam, że TDP to moje marzenie i cierpliwie czekam na swoja szanse.

Postawiłeś sobie jakiś deadline, jeśli chodzi o przejście do WT? I jaki kierunek byłby ci najmilszy?

– Moje postanowienie to być co raz lepszym kolarzem. Jeśli będę osiągał progres, to może WT nadejdzie (śmech). Jeśli chodzi o kierunek – hmmm, gdyby był kolarski Real Madryt to widziałbym się w koszulce „królewskich” (śmiech). A prywatnie jestem fanem ekipy Rafała Majki, więc…

 

źróło: s24.pl, rozmawiał wowo brylla