Aktualności

Tomasz Marczyński: „Wiem, że będę dobry”

Tomasz Marczyński szukał, szukał, aż w końcu znalazł.

 

Maniek, Odyseja się zakończyła. Podpisałeś kontrakt z CCC Polsat Polkowice. Bardzo długo to wszystko trwało…

No, musze przyznać, że trochę zeszło:)

Do kiedy będzie obowiązywać twoja nowa umowa?

Podpisałem trzyletni kontrakt. Od Piotra Wadeckiego dostałem jednak słowo, że w przypadku pojawienia się propozycji z WorldTouru nie będzie stawiał mi przeszkód w dalszym rozwoju mojej kariery. Za co jestem mu bardzo wdzięczny.

Kiedy świat obiegła informacja, że rozpadają się Euskaltel czy Vacansoleil, na rynku znalazło się mnóstwo kolarzy bez pracy. Każdy chciał znaleźć sobie spokojną przystań. Kilku twoich kolegów zadokowało w Wanty. Też miałeś od nich ofertę?

Pod koniec ubiegłego sezonu podpisałem wstępny kontrakt z ekipą, która, jak się później okazało, powstanie dopiero w 2015 roku i to spowodowało, że zostałem „na lodzie”. Później poprosiłem drużynę z Polkowic o podanie mi pomocnej dłoni na co się zgodzili. Ofertę z Wanty otrzymałem, ale dałem już wcześniej słowo Piotrowi i nie chciałem zmieniać swojej decyzji.

Jakaś nowa ekipa od 2015 roku? Chyba nie mówisz o zespole Fernando Alonso, co?

Tajemnicy nie mogę zdradzić:)

Szkoda, to powiedz kto się jeszcze z tobą kontaktował? Głośno swego czasu było o ActiveJet Piotra Kosmali. Czy była to tylko plotka?

Miałem sporo propozycji z ekip kontynentalnych, również ze strony ActiveJet. Postanowiłem jednak, że kontynuować swoją przygodę z kolarstwem co najmniej na poziomie Pro-Conti.

Jak postrzegasz swój powrót do cycków? Kilka minut po tym, jak zostałeś oficjalnie zarejestrowany przez UCI, w necie pojawiły się pierwsze komentarze. Że to krok wstecz…

Wcale tak nie uważam. Przypominam tylko, że to właśnie z szeregów tej ekipy trafiłem do ProTouru i nie ukrywam, że to będzie mój główny cel również w przyszłości. Póki co koncentruję się na tym, by obecnie jak najlepiej reprezentować team CCC, na co ciężko pracuję już od końca listopada.

Klub z Polkowic ma tegoroczny kalendarz startowy jak marzenie. Czy również tym się kierowałeś decydując się na propozycję „Wadka”?

Tak, nie ukrywam że był to jeden z głównych powodów, dla którego podjąłem właśnie taką decyzję.

Po pechowym dla ciebie pierwszej połowie sezonu 2013, kiedy miałeś problemy ze zdrowiem, w Tour de Pologne wygrałeś klasyfikację górską powtarzając sukces z 2012 roku. Wszyscy dobrze pamiętają twoją świetną jazdę we Vuelcie. Nie żałujesz, że przynajmniej w tym sezonie nie będzie miał szans pokazać się w Grand tourach?

Wiesz co, co się odwlecze to nie uciecze:)

W jakich wyścigach będziemy mogli ciebie obserwować? Jakie stawiasz sobie cele?

Pierwsza część sezonu to przede wszystkim Volta a Catalunya, później mistrzostwa Polski w Sobótce i Tour de Pologne.

Na papierze CCC Polsat wydaje się być mocny. Jest Rebellin, jest Rutkiewicz, doszedł Paterski, teraz ty. Z takim składem nie wypada nie walczyć o czołowe miejsca w imprezach z Europe Tour, a może nawet w kilku worldtourowych, na które otrzymaliście dzikie karty…

Skład jest dobry, kalendarz startów daje nam szanse praktycznie ścigania się wciąż na najwyższym poziomie. Jeśli tylko zdrowie dopisze, na pewno będę walczył. Mam dużo do udowodnienia samemu sobie.

Nie odczuwasz pewnego deja vu? Cztery lata temu związałeś się z CCC po latach spędzonych w Ceramica i Miche. Myślano, że wylądujesz w jakieś włoskiej drużynie z drugiej dywizji, ale ty wybrałeś się do Polkowic. Potem wyemigrowałeś i znów jesteś w kraju. Nie obawiasz się, że na dłużej? Przykłady Morajki czy Marycza pokazują, że po powrocie nie tak łatwo jest znowu wyjechać.

Nie, nie obawiam się. Wiem, że będę dobry.

Jak przebiegały twoje przygotowania do sezonu? Wszystko bez problemu, czy musiałeś znowu stawić czoła jakimś zdrowotnym perturbacjom?

Wszystko idzie zgodnie z planem. Czuję się dobrze, od końca listopada mocno trenuje w Granadzie poza świąteczną przerwą z Polsce.

Słyniesz z wiecznego uśmiechu na twarzy i zadowolenia. Czego ci więc życzyć?

Tego samego, zadowolenia z samego siebie i z tego co robię. Kolarstwo wciąż jest moją wielką pasją i daje mi zajebistą frajdę. TMride4feedom!

 

źródło: www.rowery.org, rozmawiał: Wolfgang Brylla