Aktualności

Tour de Hongrie: Awans Małeckiego po 3.miejscu na najtrudniejszym etapie

Kamil Małecki świetnie finiszuje, a na najtrudniejszym etapie Tour de Hongrie, z podjazdem 1.kategorii pokazał, że potrafi się też wspinać. Zajął na kresce 3.miejsce i awansował w generalce na 4.

Info: 18 sierpnia, etap 4., Karcag – Miskolc, 182km

Trasa: płaska z podjazdem 1.kategorii 30km przed metą

5-osobowa grupka, która wyłoniła się tego dnia na czele, nie miała łatwego zadania. Peleton pozwolił im na uzyskanie tylko 2,5-minutowej przewagi i zaczął skracać dystans dosyć wcześnie. 41km przed kreską uciekinierzy zostali wchłonięci i gra rozpoczęła się od początku.

Rozegrała się ona na podjeździe 1.kategorii pod Bükkszentkereszten. Tam „pomarańczowi” wzmocnili tempo, a sporą pracę na czele wykonał Mateusz Taciak. Po jego zmianie grupa zasadnicza liczyła już tylko ok. 20 kolarzy.

Tuż przed szczytem zaczęły się ataki, po której czołówka stopniała do 7 osób. Wśród nich byli Kamil Małecki i Leszek Pluciński, którzy plasowali się w czołowej „10” generalki. Problemy miał za to lider wyścigu, Manuel Belletti, który został nieco z tyłu.

Finałowe 30 kilometrów to zacięty pościg Włocha za grupką Polaków. Przez długi czas, na zjazdach dwa obozy dzieliło ok. 20-30 sekund, ale ostatecznie lider zdołał dołączyć do prowadzących.

Praktycznie w tym samym momencie, gdy stawka się połączyła, do przodu rzucił się Adrian Kurek, który wcześniej, po cichu, bez zbędnego marnowania energii, spokojnie jechał z tyłu grupki pościgowej. Jego akcja została jednak skasowana.

Ze zwycięstwa etapowego cieszył się Nikodemus Holler, który zdecydował się na długi finisz i zdołał przetrzymać nadane przez siebie tempo. Belletti był drugi, a Kamil Małecki trzeci. Dzięki tej imponującej postawie, 22-letni kolarz awansował w generalce na 4.miejsce.

Końcówka była bardzo ciężka, ale miałem dziś dobre nogi i chciałem powalczyć o generalkę. Daliśmy z siebie wszystko, ale zostaliśmy doścignięci tuż przed metą – opowiadał Kamil Małecki. – Można powiedzieć, że jestem trochę zaskoczony tym, jak dobrze sobie radziłem na podjeździe, choć niedawno trenowałem w górach i poprawiłem się w tym elemencie. Szkoda, że nie udało się dziś wygrać, ale włożyłem sporo energii w powodzenie naszego odjazdu i na finiszu trochę brakowało. Koledzy wykonali dziś kawał dobrej roboty i chciałem też wygrać dla nich. 

Dodatkowo koszulkę górala utrzymał Patryk Stosz, więc kibiców pomarańczowych czeka niezwykle ciekawy, ostatni etap wyścigu.