Aktualności

Tour de Pologne: Bole liderem klasyfikacji górskiej, Rebellin w czołówce na mecie

Koszulka lidera klasyfikacji górskiej Tour de Pologne wróciła do CCC Sprandi Polkowice, dzięki walecznej jeździe Gregi Bole, na trudnym etapie z Nowego Sącza do Zakopanego. Również Davide Rebellin pokazał się z bardzo dobrej strony, przyjeżdżając na metę w czołowej grupie.

Na pierwszych kilku premiach górskich czułem się bardzo dobrze. Nogi były „świeże” i świetnie się kręciły. W walce o punkty do klasyfikacji najlepszego górala z pewnością przydały mi się też umiejętności sprinterskie. Podjazdy były „sztywne”, ale nie aż tak długie i mogłem wykorzystać swoją szybkość tuż przed szczytem – opowiadał Grega Bole po etapie.

W pewnym momencie nastąpiła jednak zupełna blokada i straciłem siły, by pedałować tak mocno jak wcześniej. Myślę, że wpływ na to miał fakt, że wcześniej przez kilka tygodni się nie ścigałem. Brakowało mi też dłuższych treningów, na wysokiej mocy.

Nie pamiętam kiedy po raz ostatni zakładałem koszulkę górala. Jeśli tak było, to musiało to mieć miejsce w młodszych kategoriach wiekowych. Pamiętam natomiast kiedy ostatnio jechałem w tak długim i wyczerpującym odjeździe – 2 lata temu na Giro d’Italia. Spędziłem wtedy prawie cały etap w ucieczce i zostałem doścignięty 10 kilometrów przed metą.

Oczywiście chcemy obronić koszulkę najlepszego górala, ale jutro też jest sporo podjazdów i wiele się może wydarzyć. Nie wiem także jak zareaguje mój organizm, bo po etapie czuję się bardzo zmęczony. 

Ucieczka dnia formowała się przy bardzo wysokiej prędkości. Kilku kolarzy CCC Sprandi Polkowice próbowało się oderwać, ale z powodu iście sprinterskiego tempa, tylko szybkiemu Gredze Bole udało się zabrać w odjazd. Razem z nim odjechało również 5 innych zawodników – Edward Beltran (Tinkoff-Saxo), Sebastien Turgot (AG2R), Kris Boeckmans, Vegard Breen i Boris Vallee (wszyscy Lotto Soudal).

Peleton nie chciał pozwolić im na osiągnięcie zbyt dużej przewagi. Prowadząca „szóstka” zbudowała 6-minutowy zapas i utrzymywała ją przez dłuższy czas. Biorąc pod uwagę długość – 223 kilometry – i bardzo wymagający profil, nie była to zbyt duża różnica.

Organizatorzy zaplanowali na ten dzień aż osiem premii górskich 1.kategorii, które usytuowane były na rundzie. Pokonywana ona była trzy razy, a kolarze wspinali się na Ząb, Gubałówkę oraz Głodówkę. Pierwsze cztery premie wygrał Grega Bole, zdobył 40 punktów i objął prowadzenie w klasyfikacji na najlepszego górala. Za każdym razem, za nim na szczycie meldował się Beltran. Kolumbijczyk wygrał także jedną z premii i zbliżył się do Słoweńca na zaledwie 2 punkty. Był on również ostatnim uciekinierem wchłoniętym przez peleton, przed szóstym premiowanym wzniesieniem.

Bardzo mocne tempo nadawali wtedy kolarze Astany, przerzedzając stawkę do zaledwie 40-osobowej grupy. W niej pozostali Davide Rebellin i Maciej Paterski. Później z tego peletoniku, wyłoniła się 12-osobowa czołówka, a w niej utrzymać zdołał się jedynie doświadczony Włoch.

Na końcowych kilometrach na solowy atak zdecydował się Bert De Clercq (Lotto-Soudal). Belg odjechał na kilkanaście sekund i jak się później okazało, wystarczyło to, by sięgnąć po triumf etapowy. Wyprzedził on Diego Ulissiego (Lampre-Merida) oraz Sebastiena Reichenbacha (IAM Cycling), którzy w dwójkę „przecięli” kreskę. Rebellin jechał bardzo czujnie, a na mecie zameldował się jako 6. W klasyfikacji generalnej jest 12., z 17 sekundami straty do prowadzącego De Clercqa.

To był bardzo ciężki etap, poprowadzony po niezwykle ciężkiej trasie i rozegrany w wysokiej temperaturze. Czułem się dobrze na ostatnim podjeździe, ale gdy zostało do mety mniej niż 10 kilometrów zacząłem odczuwać skurcze. Nie byłem przez to w stanie nacisnąć mocniej na pedały i walka o zwycięstwo etapowe była bardzo utrudniona. Jutro kolejny górski etap i kolejna szansa. Będę chciał poprawić na nim dzisiejszą, 6.lokatę – powiedział Davide Rebellin.