Aktualności

Tour de Pologne: Cieślik w czołowej „15” w Bukowinie i generalce

Paweł Cieślik zaprezentował znakomitą dyspozycję na ostatnim, pechowym dla pomarańczowych etapie, wjeżdżając do pierwszej „15” – zarówno na mecie, jak i w finałowej generalce.

Info: 10 sierpnia, Bukovina Resort – Bukowina Tatrzańska, 136km

Trasa: górska

Kolarze CCC Sprandi Polkowice byli bardzo zmotywowani, by utrzymać koszulkę lidera klasyfikacji górskiej, wożoną przez Łukasza Owsiana i pokazać się z jak najlepszej strony na finałowym, najtrudniejszym etapie Tour de Pologne.

Niestety tego dnia nie mogli oni narzekać na nadmiar szczęścia. Najpierw defekt przeszkodził Owsianowi w walce o miejsce w ucieczce. Potem odjechała 18-osobowa grupka, do której „pomarańczowi” nie zdołali się załapać.

Później nastąpił kolejny nieprzyjemny incydent, gdy upadł Michal Schlegel. Doznał on urazu obojczyka i został przetransportowany do szpitala w Zakopanem. Jego przygoda z Tour de Pologne dobiegła zatem końca.

Nie sprzyjał „pomarańczowym” też skład ucieczki, gdyż z przodu był Patrick Konrad, który przed etapem miał 27 punktów w klasyfikacji górskiej. Wygrał on 4 premie 1.kategorii przejmując koszulkę koloru magenty od Owsiana i wygrywając w końcowym zestawieniu.

Bardzo dobrze tego dnia czuł się jednak Paweł Cieślik, który odpowiadał na przyspieszenia głównych aktorów kolarskiego widowiska i do ostatniego podjazdu, prowadzącego do mety, wjechał w ok. 20-osobowej grupie faworytów. Ostatecznie zameldował się na 13.miejscu, ze stratą 43 sekund do zwycięzcy etapowego, Simona Yates’a, który samotnie zaatakował na przedostatnim podjeździe. W ten sposób Cieślik wywalczył 14.pozycję w końcowej generalce, 1:32 za triumfatorem całego wyścigu, Michałem Kwiatkowskim.

Ostatnie dwa etapy czułem się bardzo dobrze, a dziś faktycznie samopoczucie było najlepsze. Do tego dostałem spore wsparcie od kolegów, którzy przez wiele kilometrów mnie osłaniali na najtrudniejszych podjazdach. Gdy pierwszy raz wspinaliśmy się pod Gliczarów, poczułem, że jestem w stanie wjeżdżać z najlepszymi i nabrałem pewności siebie. Gdy wyścig wszedł w decydującą fazę faktycznie dawałem radę utrzymać tempo pod górę, a z czołówką straciłem kontakt dopiero na ostatnim wzniesieniu, gdy zaczęły się decydujące ataki.  Był to podjazd, który niekoniecznie odpowiadał mojej charakterystyce, gdyż był bardzo siłowy i trzeba było tam wykręcać ponad 400 watów.

Mam mieszane odczucie dotyczące zajętego miejsca. Przyjechałem na ten wyścig po to, by powalczyć i porównać się z kolarzami World Touru. Widzę, że jeszcze mi do tych najlepszych trochę brakuje i potrzebuję regularnych startów przeciwko nim, by wejść na ten poziom.