Aktualności

Tour de Pologne: Kurek umocnił się na prowadzeniu w klasyfikacji górskiej

Drugiego dnia Tour de Pologne, Adrian Kurek umocnił się na prowadzeniu w klasyfikacji górskiej i powiększył swój dorobek w klasyfikacji aktywnych. Etap zakończył się dużą kraksą w peletonie, chaotycznym sprintem i zwycięstwem Matteo Pelucchiego.

Kolejny etap przy bardzo wysokiej temperaturze, która mocno dała się we znaki. Udało się jednak zabrać w odjazd i obronić koszulkę, więc mogę być zadowolony. Na premiach górskich cały czas kontrolowałem sytuację i zdołałem wygrać obie. Na pierwszej premii lotnej spróbowałem ataku kilkaset metrów wcześniej, bo po zakręcie powstała za mną luka i chciałem to wykorzystać. Doszedł mnie jednak Kamil Gradek i wyprzedził „na kresce”. W kolejnym sprincie „sczepiliśmy” się kierownicami z rywalami, wytraciłem całą prędkość i nie było już szans na pierwszą trójkę – podsumował zmagania Adrian Kurek.

Mam teraz 9 punktów w klasyfikacji górskiej i 4 w aktywnych, więc warto byłoby także jutro zabrać się w odjazd. Na trasie będą trzy premie lotne i dwie górskie. Wszystko zależeć jednak będzie od tego jak prześpię dzisiejszą noc i jak jutro będę się czuł. Głowa „chciałaby” atakować codziennie, ale nogi nie zawsze na to pozwalają.

Etap z Częstochowy do Dąbrowy Górniczej, miał podobny przebieg co wczorajszy. Na początku zmagań, po jednej z pierwszych prób odjazdu uformowała się ucieczka z liderem klasyfikacji górskiej, Adrianem Kurkiem. Zaatakował on razem z Kamilem Gradkiem (Reprezentacja Polski), Marcusem Burghardtem (BMC), Martijnem Keizerem (Team LottoNL-Jumbo) i Sanderem Armee (Lotto Soudal). Peleton pilnował ich przewagi i nie pozwolił, by przekroczyła ona 2:30.

Tego dnia zaplanowano dwie premie lotne oraz dwie górskie 3.kategorii. W pierwszym sprincie Kurek zajął 2.miejsce, za Gradkiem. Kolarz CCC Sprandi Polkowice objął wtedy na chwilę prowadzenie w klasyfikacji aktywnych. Na kolejnej premii, Kurek był 4., a koszulkę na podium zapewnił sobie Gradek. Na premiach górskich, Kurek w 100-procentach zrealizował plan i umocnił się na prowadzeniu w klasyfikacji na najlepszego górala.

Jeszcze przed wjazdem na rundy w Dąbrowie Górniczej, z czołówki odpadł Burghardt i z przodu pozostała już tylko czwórka. Peleton był jednak bardzo blisko i na finałowe 50 kilometrów prowadzący wjechali z kilkudziesięcioma sekundami zapasu. Peleton utrzymywał tę różnicę przez dłuższy czas, by ostatecznie wchłonąć ucieczkę 20 kilometrów przed metą.

Na ostatnich dwóch okrążeniach tempo w grupie nadawali zawodnicy Astany i Tinkoff-Saxo, uniemożliwiając rywalom ataków. O zwycięstwie miał zadecydować masowy sprint, jednak kilkaset metrów przed „kreską” doszło do sporej kraksy w pierwszych rzędach grupy. Zamieszani byli w nią również „pomarańczowi”, m.in. Grega Bole, Marek Rutkiewicz, czy też Nikolay Mihaylov. Wszyscy kolarze CCC Sprandi Polkowice ukończyli jednak zmagania o własnych siłach.

W tym zamieszaniu najlepiej odnalazł się Matteo Pelucchi (IAM Cycling). Pokonał on wczorajszego zwycięzcę, Marcela Kittela (Garmin-Alpecin) i Giacomo Nizzolo (Trek). Jako, że kraksa praktycznie zatrzymała większość peletonu, „pomarańczowi” nie wzięli udziału w walce o wysokie lokaty i zameldowali się na dalszych miejscach.

Prowadzenie w klasyfikacji generalnej utrzymał Kittel, a Maciej Paterski jest najwyżej sklasyfikowanym zawodnikiem polkowickiego zespołu. Plasuje się na 18. miejscu, ze stratą 16 sekund.