Aktualności

Tour of Croatia: Tratnik trzeci, aktywny Owsian

Grupa CCC Sprandi Polkowice była widoczna w każdym fragmencie 4.etapu Tour of Croatia, gdyż Łukasz Owsian walczył w ucieczce dnia, a Jan Tratnik finiszował w pierwszej trójce.

Info: Etap 4., 20 kwietnia, Starigrad – Crikvenica, 171km

Trasa: pofałdowana, kręta końcówka

Po górskim etapie, na którym wielu kolarzy straciło sporo czasu w klasyfikacji generalnej, można było się spodziewać, że większość z nich będzie chciała znaleźć się w odjeździe dzień później. Tak faktycznie było i przez pierwsze 1,5 godziny dochodziło do niezliczonych prób ucieczek. Kolarz CCC Sprandi Polkowice Łukasz Owsian był wśród tych najbardziej aktywnych, których akcja okazała się tą skuteczną. Polak oderwał się z 7 innymi zawodnikami i w pewnym momencie jego grupka miała ok. 6 minut przewagi. Wtedy jednak do pracy zabrały się ekipy sprinterskie. Różnica zaczęła maleć, a na ok. 25-kilometrowym, finałowym okrążeniu czołowa grupka się rozsypała. Samotnie odjechał Alessendro Tonelli (Bardiani-CSF), a Owsian prowadził zażartą pogoń. Zawodnik z Torunia musiał ostatecznie dać za wygraną i wrócił do peletonu 10km przed metą. Tonelli zdołał utrzymać swoje prowadzenie i sięgnąć po solowe zwycięstwo.

Końcowy kilometr prowadził po bardzo krętych ulicach, z ostrymi zakrętami. Na jednym z nich doszło do kraksy, która wprowadziła trochę chaosu. Jan Tratnik bardzo dobrze się w nim odnalazł i finiszował na 3.miejscu, za Enrico Barbinem (Bardiani-CSF). W pierwszej „10” był także Adrian Kurek, który zajął 8.lokatę.

Plan na etap był taki, by wysłać naszego zawodnika do ucieczki. Nie było to łatwe zadanie, gdyż wszystkie inne ekipy miał dokładnie taką samą strategię. Pierwsze ok. półtorej godziny to zatem nieustanne ataki i bardzo mocne tempo. Ja też byłem wśród tych, którzy próbowali się oderwać. Udało się to w końcu Łukaszowi, więc nie musieliśmy się martwić potem pogonią – opowiada Jan Tratnik.

Początkowe ataki kosztowały mnie sporo energii, więc później nie czułem się najlepiej. Cały czas jednak wierzyłem, że jestem w stanie utrzymać się w głównej grupie w ciężkiej, pofałdowanej końcówce. Gdy wjechaliśmy na finiszowe metry byłem już mocno zmęczony i nie wiedziałem, czy jestem w stanie powalczyć o dobry wynik. Miałem jednak trochę szczęścia, gdyż zdołałem uniknąć kraksy, wyjść na bardzo dobrą pozycję do finiszu i zająć wysokie, 3.miejsce.

Moja dziewczyna, brat i przyjaciele byli na mecie, co dodało mi motywacji. Zawsze, gdy oglądają mnie w akcji czuję przypływ mocy, gdyż chcę dać im powód do świętowania. Moja rodzina była na mecie innych wyścigów, w których odnosiłem moje największe sukcesy, więc można powiedzieć, że przynoszą mi szczęście.