Aktualności

Tour of Hainan: Latoń w czołowej „10” na 2. etapie

Eryk Latoń finiszował w pierwszej „10”, na drugim etapie Tour of Hainan. Podobnie jak wczorajszy odcinek zakończył się on masowym sprintem oraz wygraną Włocha, Andrea Paliniego. 

Po pokonaniu ok. 50 kilometów, na czele wyścigu uformowała się 7-osobowa ucieczka. Jechali w niej Scott Ambrose (Novo Nordisk), Alessandro Malaguti (Nippo – Vini Fantini), Andrea Dal Col (Southeast), Sergey Vlassenko (Vino 4ever), Remy di Gregorio (Team Marseille 13 KTM), Ma Guangtong (Hengxiang Cycling Team) oraz Andriy Vasylyuk (Ukraina). Grupa zasadnicza cały czas pilnowała przewagi, która w szczytowym punkcie wynosiła 2:10. Mniej więcej w połowie, 188-kilometrowego dystansu, czołówka zaczęła się rozsypywać. Odpadli Dal Col i di Gregorio, a później podobny los spotkał Vasylyuka.

Gdy na czele pozostało już tylko 4 zawodników, na atak zdecydowali się Malaguti i Vlassenko. Co prawda po tej akcji zapas uciekinierów ponownie wzrósł do poziomu ok. 2 minut, ale ekipy sprinterskie nie zamierzały odpuścić tego etapu i w końcówce szybko odrabiały straty.

15 kilometrów przed metą peleton jechał już razem. Wśród ekip, które nadawały tempo i umożliwiały swoim sprinterom na wywalczenie dobrej pozycji, była drużyna CCC Sprandi Polkowice. Gdy do końca pozostały już tylko 3 kilometry, doszło do kraksy, w którą zamieszanych było 20 kolarzy. Wśród nich byli m.in. Josef Cerny oraz Łukasz Owsian. Na szczęście wyszli oni z całego zamieszania bez poważniejszych urazów.

O zwycięstwie zadecydował sprint całej grupy. Po raz drugi z rzędu równych sobie nie miał sprinter, Andrea Palini (Skydive Dubai Pro Cycling Team – Al Ahli Club). Tuż za nimi metę przecięli Sacha Modolo (Lampre-Merida) oraz Ruslan Tleubayev (Astana). Eryk Latoń, który dzień wcześniej zajął 15., miejsce, tym razem zdołał „wskoczyć” do pierwszej „10” i uplasował się na 9.pozycji.

Poza ostatnimi 30 kilometrami, etap był stosunkowo spokojny. W końcówce wiele ekip przesuwało się na czoło grupy, by ustawić swoich sprinterów. My również mieliśmy większość zespołu z przodu. Na ostatni kilometr wjechałem w towarzystwie Jarosława Marycza i Grzegorza Stępniaka. Pomogli oni mi się ustawić i finiszować w czołowej dziesiątce. Z każdym dniem samopoczucie jest coraz lepsze, więc wszystko idzie w dobrym kierunku – opowiadał po etapie Eryk Latoń.