Aktualności

Tour of Hainan: Latoń 14. na najdłuższym etapie

Najdłuższy, 237-kilometrowy etap Tour of Hainan padł łupem Sachy Modolo (Lampre-Merida). Eryk Latoń finiszował na 14. miejscu. 

Pomimo bardzo długiego dystansu, do odjazdu nie brakowało chętnych. Już po samym starcie wielu kolarzy próbowało załapać się do ucieczki, ale ta uformowała się dopiero po 30 kilometrach. Do przodu rzucili się Tomas Vaitkus (Rietumu – Delfin), Mohd Zamri Salah (Terengganu Cycling Team), Meiyin Wang (Hengxiang Cycling Team), Andriy Khripta (Ukraina) i Jianpeng Liu (Hengxiang Cycling Team). Peleton nie musiał się spieszyć z rozpoczęciem pogoni i pozwolił uciekinierom na zbudowanie ponad 12-minutowego zapasu.

– Ja oraz Josef Cerny mieliśmy próbować, jechać aktywnie i na początku etapu byliśmy praktycznie w każdej akcji. Niestety grupka odjechała bez nas. Później, gdy przewaga wzrosła do sporych rozmiarów, zrobiło się nerwowo, bo nie miał kto gonić. W końcu kilka ekip wystawiło po jednym kolarzu i wspólnymi siłami zaczęliśmy zmniejszać różnicę – opowiadał Leszek Pluciński.

Po pokonaniu 200 kilometrów przewaga stopniała poniżej 2 minut i zanosiło się na kolejny w tym wyścigu masowy sprint. 19 kilometrów prowadzący zostali doścignięci i rozpoczęło się tasowanie na czele stawki. Ekipy sprinterskie wymieniały się w pierwszych rzędach. Raz prowadzili kolarze Novo Nordisk, raz Astany, raz Skydive, a kilka razy na czoło wyszli także zawodnicy CCC Sprandi Polkowice.

Na finałową prostą wprowadził peleton zespół Lampre-Merida. Tuż za nimi jechali Grzegorz Stępniak, który rozprowadzał Eryka Latonia. Młody kolarz został lekko przyblokowany i tym razem nie zdołał zameldować się w czołowej „10”. Był 14. Wygrał, po raz drugi z rzędu, Sacha Modolo, nowy lider wyścigu. Tuż za nim „kreskę” przeciął Brenton Jones (Drapac Professional Cycling) oraz Benjamin Giraud (Team Marseille 13 KTM).

Drużyna znowu spisała się znakomicie. 3 kilometry przed metą utworzyliśmy „pomarańczowy” pociąg, a Grzegorz Stępniak dowiózł mnie na bardzo dobrą pozycję 600 metrów przed kreską i pomógł mi ustawić się za kolarzami Lampre-Merida. Przez brak doświadczenia zostałem przymknięty przez lidera. Musiałem jechać od zawietrznej strony i w samej końcówce zabrakło mocy.

Był to mój pierwszy tak długi wyścig w karierze, gdyż nigdy nie ścigałem się w imprezie liczącej więcej niż 230 kilometrów. Dystans ten dał mi się na pewno we znaki, ale miałem jeszcze rezerwę na finisz. Muszę zbierać doświadczenie i wyciągać wnioski z takich sprintów, by w kolejnych startach było lepiej – mówił po etapie Eryk Latoń.