Aktualności

Tour of Hainan: Marycz w ucieczce dnia, Stępniak ponownie w czołowej „10”

Jarosław Marycz jechał w ucieczce dnia na 7.etapie Tour of Hainan. Został on jednak złapany zaledwie 3 kilometry przed metą. W masowym sprincie w czołowej „10” zameldował się Grzegorz Stępniak. 

165-kilometrowy odcinek miał bardzo szybki początek, gdyż wielu kolarzy próbowało oderwać się od stawki. W jednej z takich prób uczestniczył Leszek Pluciński. Nie miał on na tyle szczęścia, by uzyskać większą przewagę, ale to co nie udało się jemu powiodło się Jarosławowi Maryczowi.

Odjechał on razem z trójką – Stepanem Astafyevem (Vino 4ever), Jingbiao Zhao (Hengxiang Cycling Team) i Sergiyem Lagkutim (Ukraina). Wspólnie wypracowali ponad 4-minutową różnicę.

Dosyć wcześnie, bo w okolicach półmetku od czołówki odpadł Zhao. W końcówce tempa nie wytrzymał natomiast Astafyev. Marycz został zatem na czele razem z Lagkutim i razem próbowali przeciwstawić się peletonowi.

Jeszcze 13 kilometrów przed metą ich zapas przekraczał półtorej minuty, ale grupa zasadnicza nie pomyliła się w obliczeniach. Duet z kolarzem CCC Sprandi Polkowice został doścignięty, gdy do końca pozostały zaledwie 3 kilometry. Po raz kolejny w Tour of Hainan o wszystkim zadecydował masowy sprint. W nim Grzegorz Stępniak finiszował na 8. miejscu, a tuż za nim, na 12. pozycji zameldował się Eryk Latoń. Wygrał Tino Thomel (RTS-Santic Racing Team) przed Jakubem Mareczko (Southeast) i Andrea Palinim (Skydive Dubai Pro Cycling Team – Al Ahli Club).

Miałem dobrych towarzyszy w ucieczce i współpraca się układała. Ustaliliśmy, że zaczniemy spokojnie, by mieć siły na przyspieszenie w końcówce. Droczyliśmy się delikatnie z peletonem. Gdy my zwalnialiśmy, on także. Gdy my przyspieszaliśmy, on też wzmacniał tempo. W ten sposób udało się nieco uśpić ekipy sprinterskie. W końcówce jechaliśmy już z pełnym zaangażowanie,. Gdy oderwaliśmy się razem z Ukraińcem, wypracowaliśmy 1:40 przewagi i liczyliśmy, że uda się przechytrzyć grupę zasadniczą. Mieliśmy też sprzyjający wiatr, ale pogoń okazała się niestety zbyt mocna i w mieście zostaliśmy wchłonięci – wyjaśniał jeden z głównych bohaterów 7. etapu, Jarosław Marycz.