Aktualności

Tratnik najlepszy w Volta Limburg Classic

Jan Tratnik odniósł swoje drugie, przekonywujące zwycięstwo w tym sezonie, triumfując w holenderskim wyścigu Volta Limburg Classic (1.1).  

Info: 31 marca, Eijsden – Eijsden, 195km

Trasa: pofałdowana (38 krótkich i stromych wzniesień)

Bardzo nastawiałem sie na ten wyścig, po nieco pechowej zeszłorocznej edycji. Tym razem jednak wszystko poszło idealnie – tłumaczył Jan Tratnik. – Wszystko miałem dokładnie zaplanowane i 70km przed końcem zacząłem ten plan realizować. Nie czułem się super dobrze po dołączeniu do czołówki, ale wszyscy mocno naciskali na pedały i widziałem, że każdy jest zmęczony.

W końcówce niewiele brakowało, by marzenia o zwycięstwie prysły, gdy wyleciałem na zakręcie z trasy. Musiałem gonić, ale udało się dołączyć do prowadzących i wygrać sprint. To był perfekcyjny dzień.

Po zwycięstwie w czasówce w Coppi e Bartali to moja druga wygrana z rzędu i jest to bardzo fajne uczucie, mieć taką passę. Nie byłaby ona możliwa bez kolegów z zespołu, którzy chronili mnie w peletonie, nadawali tempo, by zmniejszyć stratę do ucieczki, a potem wyprowadzili mnie na dobrą pozycję do ataku.

Wyścig był bardzo aktywny od samego startu i obfitował w próby zawiązania się odjazdu. W pierwszej godzinie jazdy 1-minutową przewagę zdołało wypracować dwóch kolarzy, ale peleton nie był usatysfakcjonowany takim stanem rzeczy i stosunkowo wcześnie doścignął atakujących.

W kolejnej akcji uczestniczyła już większa liczba zawodników. Sześciu śmiałków oderwało się od peletonu, odjeżdżając na ok. 2 minuty. „Pomarańczowi” nie zdołali wysłać swojego reprezentanta do czołówki, ale ok. 60km przed metą na przeskok zdecydował się Jan Tratnik, razem z Jimmym Janssensem. Dołączyli oni prowadzących po ok. 13 kilometrach pogoni.

Słoweniec był jednym z najmocniejszych uciekinierów i nie chciał ryzykować sprintu z tej grupy. Zaatakował, gdy do mety było ok. 10 kilometrów i oderwał się razem z Oscarem Riesebeekiem. Ten jednak wypadł z drogi na śliskim zjeździe i kolarz CCC Sprandi Polkowice został z przodu sam.  Jechał mocno, wykorzystując fakt, że jest znakomitym czasowcem, jednak wtedy z powodu śliskiej nawierzchni skręcił w złą stronę, goniący go wyprzedzili i tym razem to Tratnik musiał gonić. Zdołał dojść do czołówki i rozpocząć sprint po bruku z prowadzącymi. Rozegrał go perfekcyjnie i odniósł pewne zwycięstwo. To jego drugi triumf w ostatnim tygodniu, po wygranej w czasówce w Coppi e Bartali.