Aktualności

W cieniu kolarzy.

Ich praca w ekipie z rzadka jest komentowana i pozostaje w cieniu ścigających się zawodników. Choć w drużynie są postaciami drugorzędnymi, rola jaką pełnią pozostaje nieoceniona. Jak wygląda praca mechaników i masażystów podczas wyścigu? Z pewnością słowo „lekka” nie jest tu na miejscu.

Ci pierwsi pracę rozpoczynają już dzień przed wyścigiem, kiedy rozłożone i spakowane do transportu rowery trzeba złożyć w jedną całość. – Pracy rzeczywiście jest bardzo dużo. Najgorsze są długie przejazdy, kiedy musimy pakować sprzęt, rozbierać rowery i składać je na nowo. Wtedy mamy naprawdę mnóstwo roboty. Pomiędzy etapami kiedy nie jest konieczne składanie sprzętu zajęć jest trochę mniej, ale na nudę narzekać nie możemy – opowiada mechanik ekipy CCC Polsat Polkowice, Krzysztof Pokorski.

Dzień w pracy jest o wiele dłuższy niż zawodników. Zazwyczaj wstają od nich dużo wcześniej, a spać kładą się nierzadko jako ostatni. Sprawdzenie i przygotowanie sprzętu przed rozpoczynającym się etapem to jedno z ważniejszych zajęć obsługi podczas pracy. – Wiadomo, że musimy wstać znaczniej wcześniej niż zawodnicy aby sprawdzić czy podczas transportu nic nie zostało uszkodzone. Rowery muszą być sprawdzone i dopracowane do perfekcji, a to wymaga czasu – wyjaśnia Pokorski.

Praca mechaników nie należy do łatwych i wymaga sporego opanowania, a także doświadczenia. Często się trafia, że zawodnik prosi o pomoc podczas jazdy na rowerze, kiedy prędkości są bardzo duże. – Zdarzają się takie sytuacje. Nawet tu w Turcji mieliśmy taki przypadek na 3. etapie, kiedy coś działo się z rowerem Adriana Honkisza. Korekty wymagał tylny hamulec, więc musiałem działać w trakcie kiedy zawodnik jechał na rowerze.

Po etapie praca ogranicza się zazwyczaj do czyszczenia rowerów. Pod tym względem kolarze są bardzo wrażliwi. Nawet kiedy pogoda nie jest najlepsza, pada deszcz i wiadomo, że po kilometrze jazdy z czystości nie pozostanie za wiele, sprzęt musi lśnić – opowiada mechanik ekipy Piotra Wadeckiego.

Obok mechaników, obowiązków nie brakuje masażystom. To dość myląca nazwa pracy którą wykonują, gdyż lista czynności jaka spoczywa na ich głowie, jest znacznie dłuższa i nie ogranicza się do powyścigowego masażu. – Masaż to w zasadzie jedna dziesiąta naszych obowiązków na wyścigu – stwierdza Patryk Rudziński, zawodowy masażysta w drużynie CCC Polsat Polkowice. Dużo w tym prawdy, gdyż na głowie mają także sporo spraw organizacyjnych (np. odebranie pokoi w hotelach, tak aby zawodnicy zaraz po zakończeniu rywalizacji mogli udać się na odpoczynek), przygotowanie bidonów z napojami, toreb z jedzeniem rozdawanych w strefie bufetowej czy opieka nad bagażami zawodników, przed i w trakcie każdego z etapów. No i oczywiście to, po co głównie przyjeżdżają na wyścig, czyli masaż. Każdy z nich trwa około 20 do 30 minut i rozpoczyna się w zasadzie zaraz po tym jak kolarze dotrą do hotelu.

Kolarze to wymagające osobowości, ale nie możemy ich za bardzo rozpieszczać bo za chwilę robić będziemy za nich najdrobniejszą czynność, a przecież nie od tego tu jesteśmy – dodaje Rudziński.

źróło: s24.pl – Fabian Florek – Pamukkale, Turcja